Włosi zaserwowali nam naprawdę wyjątkowy samochód. Nowa Alfa Romeo Junior z napędem czysto elektrycznym wygląda świetnie, oferuje znakomite właściwości jezdne i ma kilka innych atutów, które mogą przyciągnąć wielu kupujących. Jednak przy zakupie pojawia się jeden poważny problem.
Na wstępie muszę przyznać, że od zawsze podobały mi się samochody Alfy Romeo. Co prawda wcześniejszy design Alfy Romeo zdecydowanie lepiej do mnie przemawiał niż projekt Juniora. Jednak nadal jest to naprawdę wyjątkowy, a przede wszystkim zgrabny samochód. Niestety jak sam Clarkson mawiał prawdziwa Alfa Romeo musi mieć wady… Junior nie jest tutaj żadnym wyjątkiem.

Przyciąga wzrok
W przeciwieństwie do bliźniaczych konstrukcji ze stajni Stellantis, Alfa Romeo postawiła na wygląd oraz właściwości jezdne i muszę przyznać, że oba punkty odhaczyła wręcz wzorcowo. Dostaliśmy zgrabnego crossovera o świetnych proporcjach, a także z wieloma akcentami, które dodają elektrykowi charakteru. Dla przykładu przednie światła na pierwszy rzut oka przypominają swoim kształtem literę „C” jednak ich dolna część to nic innego jak czarna wstawka. To właśnie dzięki taki prostym zabiegom stylistycznym ten samochód wygląda wyjątkowo.
Jedynym tutaj elementem, który niezbyt mnie przekonuje jest umiejscowienie tablicy rejestracyjnej. Od lat Alfa Romeo wyróżniała się na tle konkurencji właśnie blachami, które montowano w rogu zderzaka, a nie w jego centrum. Niestety Alfa Romeo Junior jest pierwszym modelem producenta, gdzie tablica powędrowała na środek przedniego zderzaka. Jak dla mnie odebrało to elektrykowi tego unikalnego charakteru Alfy Romeo. Niemniej jednak całościowo projekt oceniam bardzo dobrze. Wielu moich znajomych miało swoje zastrzeżenia do tego samochodu, jednak wszyscy byli zgodni – ten samochód wygląda świetnie. Dużą robotę robi w nim opcjonalny czerwono-czarny lakier, za który niestety musimy dopłacić 7 200 złotych. Jest on jednak warty tej ceny.

Alfa Romeo Junior może zachwycić wnętrzem
Wnętrze Juniora również wygląda naprawdę dobrze. Włosi zaserwowali nam bardzo udany projekt deski rozdzielczej z kilkoma fajnymi akcentami. Na ogromny plus idą kratki nawiewu wykończone podświetlanym emblematem marki. Niestety znajdziemy we wnętrzu również elementy, które są istną skazą na honorze Alfy Romeo. Mianowicie wykończenie górnej części panelu drzwi wygląda kiepsko. Jest to chamski, twardy plastik, który nie pasuje do reszty wnętrza. Poza tym wiele elementów wykończenia wygląda dobrze, jednak nadal ukrywa się pod nimi twardy plastik. Co więcej, wiele elementów mogłoby być zdecydowanie lepiej spasowanych. Jak dla mnie jakość wykorzystanych materiałów niekoniecznie pasuje do marki premium.
Niestety we wnętrzu znalazło się wiele rozwiązań zaczerpniętych z całego koncernu Stellantis. Patrząc na tunel środkowy i jego przełączniki od razu przyjdzie nam na myśl Peugeot. Z kolei jak spojrzymy na kierownicę, która trzeba przyznać świetnie leży w dłoni, to naszym oczom ukażą się przyciski z Opla. Poza tym do wnętrza trafiły kubełkowe fotele, które budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony wyglądają one świetnie i zapewniają idealne wręcz trzymanie boczne na zakrętach, dzięki czemu możemy czerpać jeszcze więcej frajdy z jazdy. Z drugiej jednak strony nie są one zbyt wygodne i z pewnością dadzą nam się we znaki przy dłuższej podróży lub postoju na ładowarce. Ponadto ograniczają przestrzeń na nogi pasażerów zasiadających na tylnym rzędzie siedzeń. A dodatkowo jest to opcja, za którą musimy dopłacić 12 000 złotych.

Wyświetlacz nas nie powali
Podobnie prezentuje się centralny wyświetlacz, który nie góruje ponad deską rozdzielczą. Został on wpisany w projekt tunelu środkowego i pod kątem wizualnym wygląda dobrze. Zdecydowanie gorzej wypada jego użytkowanie. System potrafi się przyciąć i zdarzały się sytuacje, że nie reagował tak jak powinien. Ponadto Alfa umieściła przycisk „Menu” ponad wyświetlaczem, co nie jest aż tak intuicyjne i chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do tego. Ponadto umiejscowienie ekranu sprawia, że aby na niego spojrzeć musimy oderwać wzrok od drogi, co nie jest najbezpieczniejsze.
Jak na samochód mierzący zaledwie 4173 mm długości, 1781 mm szerokości, 1532 mm wysokości oraz przy rozstawie osi 2562 mm dostaliśmy bardzo duży bagażnik, który zdoła pomieścić do 400 litrów bagażu. Co więcej, gdy złożymy tylny rząd siedzeń, to wynik ten wzrasta do 1265 litrów przestrzeni załadunkowej. Jak na te wymiary oraz w pełni elektryczny układ napędowy, to dostaliśmy niezły wynik. Ponadto pasażerowie zasiadający na tylnym rzędzie siedzeń nie powinni narzekać na brak miejsca nad głową. Nieco gorzej sytuacja przedstawia się z miejscem na kolana, zwłaszcza, gdy zdecydujemy się na opcjonalne kubełkowe fotele.

Znakomite właściwości jezdne
Wszystkie te wady bledną gdy wybierzemy się na przejażdżkę tym samochodem. Alfa Romeo zaserwowała nam wyśmienite właściwości jezdne. Dostaliśmy w miarę sztywny i precyzyjny układ kierowniczy, który w połączeniu z kubełkowymi fotelami pozwala nam czerpać ogrom frajdy z jazdy Juniorem. Bez problemu możemy dynamicznie pokonywać zakręty i cieszyć się każdym przejechanym kilometrem. Włosi zadbali również o zawieszenie, które jest stosunkowo sztywne, jednak bardzo dobrze radzi sobie z nierównościami. Oczywiście nie jest ono nastawione na komfort, jednak jak najbardziej pasuje do tego samochodu. Poza tym samochód wydaje się wręcz przyklejony do asfaltu. Wszystko to sprawia, że nie mamy ochoty kończyć naszej przejażdżki.
Mam natomiast pewien dylemat z silnikiem Alfy Romeo Junior. Na pokładzie testowanego przeze mnie egzemplarza znalazł się silnik elektryczny dostarczający 156 KM mocy oraz 260 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Patrząc na te liczby oraz fakt, że mówimy o silniku czysto elektrycznym oczekiwałbym lepszej dynamiki. Pierwsza setka wskoczy na licznik w aż 9 sekund, więc jest to wynik naprawdę przeciętny. Oczywiście możemy zdecydować się na wariant Veloce, który zapewnia nam aż 280 KM mocy oraz 345 Nm maksymalnego momentu obrotowego, co pozwala nam wystrzelić od zera do setki w zaledwie 5,5 sekundy. Wtedy rzeczywiście właściwości jezdne Juniora są wręcz doskonałe.

Czy jest sens wybrać mocniejszy wariant?
Pojawiają się jednak dwa problemy. Po pierwsze to prędkość maksymalna. Niezależnie od wybranego wariantu możemy rozpędzić się maksymalnie do 150 km/h. Muszę przyznać, że w testowanym przeze mnie wariancie podczas wyprzedzania na autostradzie brutalnie zderzałem się z elektronicznym kagańcem. Zabrakło mi tych 10 czy 15 km prędkości maksymalnej więcej. Jednak drugi problem jest zdecydowanie poważniejszy. Jest nim rzecz jasna zasięg. W obu wariantach dostajemy akumulator o pojemności 54 kWh, który w testowanym prze mnie wariancie pozwala nam rzekomo przejechać do 588 km w mieście oraz do 421 km w cyklu mieszanym.
Oczywiście wyniki te możemy wsadzić pomiędzy bajki i w cyklu mieszanym mógłbym przejechać zaledwie 290-300 km. Gdybym wyłącznie jeździł po mieście to wynik ten urósłby do jakiś 320 km. Tak więc mocniejszy układ napędowy odbiłby się poważną czkawką na naszym zasięgu, który i tak nie jest powalający. Już w moim egzemplarzu podczas jazdy po mieście zużywałem blisko 16.1 kWh na setkę. Z kolei na autostradzie zużycie wzrastało do blisko 23 kWh. Więc w wersji Veloce wyniki te byłyby zdecydowanie wyższe. Do tego prędkość ładowania nie jest najlepsza. Według producenta możemy Juniora ładować z mocą do 100 kW. Prawdę mówiąc osobiście nigdy nie udało mi się uzyskać na ładowarce wyższego wyniku niż 71 kW. Jednak częściej wynik oscylował na poziomie 50-55 kW.

A ile za to wszystko?
Cennik Alfy Romeo Junior również nie wygląda zbyt kolorowo. Za wersję benzynową ze 136-konną hybrydą musimy zapłacić blisko 130 000 złotych, jednak za elektryka zapłacimy już co najmniej 173 200 złotych. Z kolei za testowaną przeze mnie wersję Speciale musimy dorzucić kolejne 10 000 złotych. Na tym pułapie jednak nasze wydatki się nie kończą. Po dorzuceniu opcjonalnego czerwono-czarnego lakieru za 7 200 złotych, opcjonalnych foteli za 12 000 złotych oraz kilku dodatków bardzo szybko zapomnimy o tej cenie. Za testowany przeze mnie egzemplarz musielibyśmy zapłacić aż 209 000 złotych. Warto tutaj wspomnieć, że cennik wersji Veloce startuje od kwoty 215 000 złotych.
No i to jest chyba największym problem tego samochodu. Za ponad 200 000 złotych dostajemy stosunkowo niewiele. Oczywiście Alfa Romeo ma wiele asów w wydechu. Świetny wygląd, niezłe wnętrze czy doskonałe właściwości jezdne sprawiają, że jesteśmy gotowi na wady Juniora, które bledną w zestawieniu z zaletami elektryka. Tak więc, jeżeli szukasz niewielkiego elektrycznego crossovera, który świetnie sprawdzi się w mieście, to jest to bardzo dobra propozycja. Jeżeli oczywiście nie odstraszy Cię jego cena.
Damian Kaletka
Galeria Alfa Romeo Junior:







































Dane techniczne Alfa Romeo Junior:
Silnik: elektryczny
Moc: 156 KM
Moment obr.: 260 Nm
Prędkość maks.: 150 km/h
0-100 km/h: 9,0 s
Bateria: 54 kWh netto
Zasięg: prod. 421 km / realny 300 km
Cena testowanego egzemplarza: 209.000 złotych








Komentarze 2