Spodziewalibyście się torowej odmiany Volkswagena Golfa? Co prawda wersja GTI Edition 50 pobiła rekord marki na Północnej Pętli, ale to co widzicie na zdjęciach wizualnie załapałoby się do klasy DTM. Torowa adaptacja modelu Golfa R nazwana „24H” stanowi jedno z najciekawszych przedsięwzięć marki z Wolfsburga.
Projekt powstał z myślą o starcie w legendarnym wyścigu długodystansowym 24h Nürburgring, rozgrywanym na najsłynniejszym torze w Niemczech. To środowisko wymaga od konstrukcji nie tylko maksymalnej wydajności, lecz przede niezawodności i odporności na ekstremalne warunki. O prędkości w zakrętach nie wspomnę. Sam samochód stanowi zapowiedź pełnoprawnej „wyścigówki”, która ma zadebiutować w sezonie 2027. Jej budowa realizowana jest we współpracy z zespołem wyścigowym Max Kruse Racing.

Szczegółowej specyfikacji technicznej jeszcze nie ujawniono. Możemy się domyślać, że konstrukcja bazować będzie na układzie 4Motion, charakterystycznym dla „ulicznej” wersji Golfa R. Kluczowym elementem będzie jego adaptacja do wymagań wyścigów długodystansowych. Zupełnego przebudowania wymagać będzie układ chłodzenia, aerodynamika oraz wytrzymałość większości podzespołów.
Kwestia wizualna auta schodzi na drugi plan. Ten samochód nie ma zadania być pięknym tylko w jak najkrótszym czasie pokonać nitkę toru wyścigowego. Nadwozie jest agresywne i dominują w nim elementy aerodynamiczne: szerokie nadkola, długi splitter przedni oraz masywne tylne skrzydło. Dobrze, że nie trzeba będzie nim manewrować w miejskich uliczkach. Każdy z tych elementów pełni określoną rolę – zwiększa docisk, stabilizuje pojazd przy wysokich prędkościach oraz poprawia przepływ powietrza wokół karoserii.

Co Volkswagen zamierza zdziałać na 24-godzinnych wyścigach? Na pewno ma to znaczenie marketingowe, ale również inżynieryjne – pozwala testować rozwiązania w najbardziej wymagających warunkach.
Kacper Mazur
źródło i zdjęcia: Volkswagen







