Z segmentem A jest ciężko, ponieważ nie ma on tak logicznego wytłumaczenia jak większe samochody. Nie oznacza to jednak, że nie jest on potrzebny. Czasem te miejskie maluchy uratują kierowcy skórę w dżungli betonu i asfaltu. Właśnie tak było z Hyundaiem i10, który ostatnio mi towarzyszył.Kontynuuj czytanie