Czasami zazdroszczę ludziom, którzy jeżdżąc przez kilka lat tym samym samochodem potrafią puścić mimo uszu wszystkie niepokojące charczenia, zgrzyty czy ocierające o siebie elementy. Którzy, mimo tego, że samochód popierduje, przerywa, traci moc, gaśnie, wsiadają do niego co rano i jadą – bez kompleksów, bez poczucia, że ten miesiąc będzie trzeba przeżyć o chlebie i Kontynuuj czytanie