Nie od dziś wiemy, że Cadillac dołącza do stawki królowej motorsportu. Za projektem stoi wyjątkowa koalicja: General Motors, przemysłowy gigant, oraz TWG Motorsports, z siedzibami w Silverstone, Fishers i Charlotte. Wchodzą z niesamowitym rozmachem – własne centra badawczo‑rozwojowe, symulatory, infrastruktura aerodynamiczna, a co najciekawsze – plan stworzenia własnego silnika już do sezonu 2029. To nie tylko sport – to budowa sportowej kultury i długofalowego projektu, który wnosi do F1 świeżość, ambicję, dodatkową rywalizację i… trochę gwiazdorskiego stylu.
Po wielu spekulacjach, Cadillac oficjalnie przedstawił swoich dwóch pierwszych kierowców: Sergio “Checo” Pérez i Valtteri Bottas. To konkretne nazwiska – wielokrotni zwycięzcy Grand Prix, którzy wspólnie mają ponad 500 startów i ponad 100 podium. Dan Towriss, CEO Cadillac F1, podkreślił, że to właśnie doświadczenie, przywództwo i techniczna wiedza tych zawodników były kluczowe w decyzji — szczególnie w fazie rozruchowej tak wymagającego projektu. GM-owy boss Mark Reuss dodał, że ich wkład w rozwój samochodu od strony inżynieryjnej będzie nieoceniony. Warto też dodać, że Bottas i Pérez wracają do pełnych foteli po relatywnie krótkiej przerwie w sezonie 2025 – obaj będą więc spragnieni wyzwań i gotowi kreować historię nowego zespołu.

Jak zostali zaprezentowani nowi kierowcy? Oczywiście, po amerykańsko, z rozmachem. Wyobraźcie sobie wieczór premiery w stylu filmowej gali: Hollywood, dźwięk migających fleszy, czerwony dywan i… Keanu Reeves, który przedstawia tych dwóch kierowców w eleganckim, subtelnym spocie reklamowym, który bardziej przypomina scenę z kina niż typową konferencję prasową. Cadillac chce więcej niż tylko startowania – to ma być styl życia, marki-lifestyle, łączącej wyrafinowanie ze sportową pasją. Historia ich wejścia do F1 pełna jest zapowiedzi, w tym serial dokumentalny z Keanu Reevesem, który ma trafić na platformę Disney+, budując emocje i tożsamość zespołu – na ekranie i na torze.
Niektórzy marzyli o Micku Schumacherze lub młodych talentach z akademii – ale Cadillac postawił na sprawdzony duet. To decyzja nie bez racji: to fundamentalny krok, gdy budujesz coś od zera w globalnym, wymagającym sporcie. Jak powiedział Martin Brundle: „Nowicjusze zniszczyliby bolidy!”. To świadome i dojrzałe podejście, budowane na solidnych fundamentach. Wybór Valtteriego, fińskiego wyjadacza, nie był jednak aż tak dużą niespodzianką. W sieci długo spekulowano, że to on będzie wybrańcem, co podsycał sam zainteresowany swoimi polubieniami i publikacjami w social mediach.

Cadillac F1 to nie tylko kolejny zespół – to nowy rozdział dla amerykańskiego motorsportu, opowiedziany stylem, doświadczeniem i ambicją. Luksusowa marka, dwa wyraziste nazwiska, infrastruktura, sięgające przyszłości plany – wszystko w oprawie, która wygląda jak skrzyżowanie wyścigu, stylowego pokazu mody i hollywoodzkiej premiery.
Liczymy na dynamiczny debiut, emocje, przełamanie schematów. Czas pokaże – ale Cadillac już teraz wygrywa w stylu.
Kacper Mazur
fot. FIA, F1







