Stellantis nie znajduje się obecnie w najlepszej sytuacji i wiele marek notuje ogromne spadki. Antonio Filosa wraz z zespołem kierowniczy zamierza ponownie przyciągnąć klientów do koncernu. Niestety wymaga to trudnych decyzji „aby naprawić to, co nie działa”.
Antonio Filosa stoi przed naprawdę trudnym zadaniem. Zarządza koncernem, który gromadzi pod swoimi skrzydłami aż 14 marek o różnych grupach docelowych, jednak część z nich walczy o tę samą grupę klientów. Do tego Stellantis nie miał zbyt udanego półrocza. W pierwszej połowie 2025 roku firma odnotowała stratę netto w wysokości 2,3 mld euro. Z kolei jej przychody netto spadły o 13% w porównaniu z pierwszym półroczem 2024 r. Z powodu opóźnień i powolnego wprowadzania nowych modeli z segmentu B dostawy w Europie spadły o 7 procent. Natomiast wprowadzenie cła w Stanach odbiło się poważną czkawką i dostawy spadły tam aż o 23 procent. Sytuację ratuje nieco sprzedaż a Ameryce Południowej, która wzrosła o 20 procent, a także w Afryce i na Bliskim Wschodzie, gdzie Stellantis odnotował 5-procentowy wzrost. Całościowo Stellantis odnotował 8-procentowy spadek sprzedaży względem zeszłego roku.
Zmiany są konieczne i nowo mianowany dyrektor generalny koncernu zapowiedział wprowadzanie konsekwentnych decyzji. Nasz nowy zespół kierowniczy, choć realistycznie podchodzi do wyzwań, będzie nadal podejmował trudne decyzje niezbędne do przywrócenia rentownego wzrostu i znacznej poprawy wyników” – powiedział Filosa. Jest on przekonany, że wraz z jego zespołem kierowniczym uda się „naprawić to, co nie działa w Stellantis”. Jednocześnie zapowiedział e „rok 2025 zapowiada się jako trudny”.

Poważne spadki sprzedaży w wielu markach
Niestety Filosa nie zdradził nam, o jakie konkretnie decyzje chodzi. Wiemy jedynie, że stanowczo wykluczył sprzedaż Maserati. Włoska marka premium odnotowała w zeszłym roku ogromny spadek sprzedaży o 57 procent względem 2023 roku. Ten rok jest jeszcze gorszy i już w pierwszym półroczu firma odnotowała spadek o 35 procent względem zeszłego roku. Być może zmiana właściciela pozwoliłaby Maserati na złapanie wiatru w skrzydła, jednak raczej nie oczekujmy żadnych zmian w najbliższym czasie. Kiepskie wyniki notuje również Lancia, która zapowiadała wieli powrót na rynek globalny, jednak jej sprzedaż drastycznie spada. W nieco lepszej sytuacji jest DS, Opel i Citroen, jednak one również notują spore spadki.
Sytuacje ratują wyniki Jeepa Avengera, na którego w przeciągu zaledwie dwóch lat spłynęło 200.000 zamówień. Do tego koncern w do końca tego roku wprowadzi na rynek europejski wiele nowych modeli. Na liście znajduje się Jeep Compass, Citroën C5 Aircross, DS N°8 i Fiata 500 z silnikiem benzynowym. Z kolei Stany mogą liczyć na Jeepa Cherokee, Dodge’a Chargera Sixpack i Rama 1500 z silnikiem HEMI V-8 o pojemności 5,7 litra.
Damian Kaletka
fot. Maserati







