Ssang Yong Tivoli – polska oferta hot

Ssang Yong nie zrobił do tej pory furory na naszym rynku. Teraz Koreańczycy bardzo chcą to zmienić, a z nowym Tivoli może im się to udać. Czego należy spodziewać się po aucie za niecałe 60 K?

Przede wszystkim świeżego, oryginalnego wyglądu, który choć nie wszystkim zapewne przypadnie do gustu bardzo wyróżni swojego właściciela na nudnych drogach. Ale jeżeli myślicie, że za 59 900 zł, bo na tyle w podstawie Ssang Yong wycenił swojego minisuva, otrzymacie ładnie wyglądającego golasa, to mocno się mylicie. Tivoli już w standardzie ma klimatyzację, pełną elektrykę i 1.6-litrowy silnik generujący stado 128 KM. Oczywiście w standardzie otrzymacie napęd jedynie na przód, ale za tę cenę nie można wybrzydzać.

Ssang Yong zamierza tym modelem zawalczyć nie tylko o klienta azjatyckiego, ale także – a może nawet głównie – o europejskiego. I ja im bardzo kibicuję, tym bardziej, że nawet najdroższa wersja, wyceniona na 80 tysięcy złotych z małym hakiem wydaje się rozsądnie skalkulowana. Do tego dochodzi kilka niedrogich pakietów i wyposażenia dodatkowego. Jednym słowem – to chyba najsensowniej wyceniony modny crossover na naszych drogach. Taniej się już chyba po prostu nie da…

agier

 

 

fot. Ssang Yong

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim garażu stoją obecnie Skoda Scala Style 1.0 TSI 115 KM DSG z 2020, Mercedes W124 E-24 K-Jet, 220 KM, BMW e39 525 TDS 143 KM - ostatni Mohikanin i mój codzienny towarzysz niedoli.Nie jestem entuzjastą elektryków. Zauważam mnóstwo problemów z wprowadzeniem nowej metody napędów i z przerażeniem obserwuję jak bardzo ludzie ulegają nowej fali - w tym wielu kolegów i koleżanek po fachu. Ja z kolei wolałbym podejście "zero waste" - auto powinno służyć latami kolejnym właścicielom, z czego jak najdłużej pierwszemu z nich. Powinno być tak wykonane tak, żeby jego eksploatacja była bezproblemowa i tania. To jest podejście proekologiczne. Każde inne tylko udaje, że nim jest.