Czesi postanowili rozbudować swoją ofertę hybryd typu plug-in o dodatkową pozycję. Skoda Superb doczeka się nowego wariantu z najpotężniejszą hybrydą w tym modelu.
Czesi uznali jednak, że nowy układ napędowy nie trafi do każdej wersji Superba. W praktyczniejszym kombi nadal dostępna będzie wyłącznie 204-konna hybryda typu plug-in. Tym samym nową hybrydę dostaniemy wyłącznie w liftbacku i to nie w każdej wersji wyposażenia. Musimy się zdecydować na co najmniej wariant Sportline lub topowy Laurin&Klement. Nowa hybryda nadal bazuje na tej samej jednostce napędowej, czyli 1,5-litrowym TSI, które dostarcza 177 KM mocy. Z kolei dodatkowy silnik elektryczny dorzuca kolejne 116 KM mocy. Dzięki czemu pod pedałem gazu kierowcy spoczywa 272 KM mocy oraz 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego.
Zapewne spodziewacie się po tych liczbach niezłego przyśpieszenia. Cóż, tutaj mogło by być lepiej. Nowa hybryda potrzebuje aż 7,1 sekundy aby wystrzelić od zera do setki. Tym samym jest daleko w tyle względem 265-konnego, 2-litrowego TSI z napędem na obie osie. Tam pierwsza setka wskoczy na licznik w niespełna 5,6 sekundy. Różnicę odczujemy także w prędkości maksymalnej. Nowa hybryda wyciągnie maksymalnie 225 km/h, zaś wspomniany wariant czysto spalinowy 250 km/h.
Poza tym nowa hybryda typu plug-in zaoferuje nam baterię o pojemności 25,7 kWh, która rzekomo pozwoli nam przejechać ponad 100 km na jednym ładowaniu, jednak realny wynik oscyluje na poziomie około 70 km. Poza tym dostaliśmy nowe, wentylowane tarcze hamulcowe na tylnej osi. Mają one teraz 310 mm średnicy i 22 mm grubości, zaś wcześniej mierzyły odpowiednio 300 mm i 12 mm. Gdy zdecydujemy się na wersję Sportline możemy także liczyć na zmienione zderzaki, 19-calowe felgi oraz obniżone zawieszenie o 15 mm. Zaś w topowym Laurin&Klement dostaniemy chromowane wstawki, nowe felgi czy skórzane wykończenie. Nie zabraknie także systemu audio Canton oraz adaptacyjnego zawieszenia DCC. Kiedy nowy wariant wjedzie do Polski? Tego jeszcze nie wiemy, a same ceny nowej hybrydy również pozostają tajemnicą.
Damian Kaletka
fot. Skoda







