Piesi na ulicach coraz częściej noszą w uszach słuchawki umilając sobie czas ulubioną muzyką. Jest to znak naszych czasów, jednak niesie ze sobą pewne zagrożenie. Piesi nie słyszą nadciągających karetek czy rowerzystów. Jednak z pomocą przybywa Skoda ze swoim nowym dzwonkiem.
Jeszcze kilka lat temu nie był to aż tak duży problem, jednak na rynek wjechały słuchawki z aktywną redukcją szumów. Tak jak w przypadku karetek i klaksonów samochodowych Skoda nie ma gotowego rozwiązania, tak z kwestią rowerzystów rozprawiła się wręcz doskonale. Stworzyła specjalny dzwonek ochrzczony jako „DuoBell”. Jest to mechaniczny dzwonek który potrafi przedrzeć się przez algorytmy tłumienia hałasu w słuchawkach. Jednak nie mamy tam żadnej sprytnej elektroniki, tylko czysta mechanika oraz inżynieria na najwyższym poziomie.
Stworzenie tego dzwonka poprzedziły badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Salford. Otóż badacze sprawdzili jak technologia aktywnej redukcji szumów wpływa na słyszalność tradycyjnych dzwonków. Odkryli, że słuchawki najgorzej radzą sobie z dźwiękami o częstotliwości między 750 a 780 Hz. Jak łatwo się domyślacie, to właśnie w obrębie tego zakresu działa dzwonek DuoBell. Co więcej, to sprytne urządzonko ma dwa rezonatory. Pierwszy generuje dźwięk o niskiej częstotliwości i wbija się idealne w tę lukę. Natomiast drugi generuje wyższy dźwięk, który usłyszą osoby niekorzystające ze słuchawek. Stąd też nazwa „Duo”.

Nieregularne uderzenia
Jak to działa w praktyce? Otóż dzwoneczek wytwarza nieregularne, chaotyczne uderzenia, które są nie do zatrzymania przez ANC. Otóż algorytmy tłumienia hałasu potrzebują chwili, żeby rozpoznać dźwięk i wyemitować odpowiednią falę zagłuszającą. W przypadku nieregularnych uderzeń nie dadzą rady tego zrobić. Efekt jest taki, że dzwonek DuoBell słychać o pięć sekund szybciej niż tradycyjny dzwonek. W praktyce przekłada się to na około 22 metry dla jadącego rowerzysty. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że jest to ogromna różnica.
Kiedy zobaczymy go na rynku? Otóż tutaj mamy dla Was złą wiadomość. Jest to wyłącznie prototyp i Skoda nie zamierza go wprowadzić do sprzedaży detalicznej. Zamiast tego obiecała podzielić się wynikami swoich badań, aby inni producenci mogli je wykorzystać. Ponownie jakaś marka samochodowa mówi „moglibyśmy coś takiego zrobić, ale tego nie zrobimy”. Niemniej jednak pomysł, jak i sama idea są dobre i powinny zostać przekute na realne urządzenie.
Damian Kaletka
fot. Skoda







