Po raz kolejny czeska marka pokazała, jak mógłby wyglądać ich kultowy model w obecnych czasach. Tym razem zza komunistycznej kurtyny wyjechała Skoda 100 z elektrycznym napędem oraz odmienionym designem.
W 1969 roku Czesi stanęli przed wyzwaniem, aby stworzyć następcę modelu 1000 MB. Prawdę mówiąc w pewnym stopniu jest to bardziej duży lifting poprzednika niż całkowicie nowa konstrukcja, jednak wówczas klientom to nie przeszkadzało. Skoda poprawiła wygląd samochodu, aby lepiej wpisywał się w tamtejsze upodobania klientów. Zmieniono przedni oraz tylny pas, poszerzono słupek C oraz usunięto tzw. skrzydła. Ogromu zmian nie było, jednak klienci pokochali ten samochód. Jak na tamte czasy odniósł on ogromny sukces. Przez osiem lat z linii produkcyjnych zjechało ponad milion egzemplarzy tego modelu. Teraz kultowy samochód powraca w nowoczesnej formie, która zamiast komunizmu stawia na kapitalizm.

Skoda 100 w swoim założeniu była samochodem dla ludu, z kolei autor projektu, Martin Paclt wykorzystał proporcje z Superba, który celuje w zupełnie innych klientów. Kanciaste nadwozie ustąpiło zgrabnym liniom w futurystycznym wydaniu uzupełnionym o kilka akcentów zainspirowanych „setką”. Co ciekawe, samochód stracił tylną szybę, choć oryginalna Skoda 100 miała normalne oszklenie. Z drugiej jednak strony taki zabieg pozwolił zaserwować na jej miejscu ogromny wlot powietrza służący do chłodzenia nowoczesnych podzespołów. Oczywiście dostaliśmy tutaj silnik umieszczonym z tyłu, jednak zamiast korzystać z życiodajnej benzyny musimy zadowolić się wtyczką.
Poza tym dostaliśmy dodatkowy wlot powietrza na tylnym błotniku niczym w Skodzie 100. Do tego przedni pas został zaokrąglony, co także nawiązuje do oryginalnego modelu. Zupełnie inaczej przedstawiają się natomiast światła. Zamiast okrągłego reflektora dostaliśmy dwa zakrzywione, romboidalne światła wraz z listwą świetlną LED. Z kolei z tyłu dostaliśmy pięć osobnych kwadratów LED zamiast jednej sekcji świetlnej podzielonej na pięć elementów. Całościowo projekt wygląda bardzo dobrze, jednak nigdy nie wyjedzie poza stół projektanta. Ponownie jakaś marka mówi „moglibyśmy stworzyć taki samochód, ale tego nie zrobimy”.
Damian Kaletka
fot. Skoda







