Test: Renault Captur S-Edition – 5x TAK i 5x NIE

Od debiutu miejskiego Captura upłynęło już sporo czasu, ale to nie znaczy, że nie ma on nic ciekawego do zaoferowania. Oto krótkie podsumowanie kilku dni spędzonych z kompaktowym Renault.

Bohaterem dzisiejszego minitestu jest miejski crossover Renault Captur z silnikiem benzynowym o mocy 150 KM i automatyczną skrzynią EDC. W naszej redakcji już gościły egzemplarze aktualnej generacji Captura w wersjach Initiale Paris oraz Intens z dieslem – zachęcam do lektury. Tym razem miałem do czynienia z samochodem z edycji limitowanej S-Edition i z zupełnie nową jednostką napędową 1.3 TCe, która w ofercie zastąpiła 1.2 TCe.

Czy mocna turbobenzyna ze sportowymi akcentami w przypadku Captura ma sens? Oto kilka spostrzeżeń z ośmiuset testowych kilometrów.

#1 TAK – dodatki S-EDITION

Captur od początku nie wyglądał źle, a wersja S-Edition dokłada do niego wiele unikalnych opcji. Pierwszą i najważniejszą jest lakier nazwany Iron Blue, który w słońcu wygląda wręcz zjawiskowo. Drugą rzeczą charakterystyczną dla tej edycji jest tapicerka z alcantary z podwójnym niebieskim przeszyciem. Do tego czarna podsufitka i już wnętrze nabrało trochę rasowego sznytu. Tak lubię! Warto dodać, że wykończenie gałki lewarka, nakładki na pedały i klamki drzwi są rzeczywiście metalowe, więc nie ma tandety.

DSC 0741 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#1 NIE – nieintuicyjny kokpit

Wciąż niezmiennie nie mogę się dogadać z niektórymi funkcjami w Renault. Obsługa audio z manetki przy kierownicy mi po prostu nie leży tak samo jak przyciski tempomatu umieszczone na tunelu środkowym i przyciski podgrzewania ukryte po bokach fotela. Schowek przed pasażerem w formie szuflady wygląda fajnie i jest duży, ale praktycznie nie da się go otworzyć gdy fotel pasażera jest zajęty. Regulację pochylenia oparcia fotela kierowcy umieszczono w takim miejscu, że w obsłudze przeszkadza podłokietnik.

DSC 0735 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#2 TAK – silnik

Silnik o mocy 150 KM w samochodzie takim jak Captur robi robotę. Mimo masy własnej na poziomie 1320 kg motor 1.3 TCe radzi sobie z tym nadwoziem nadspodziewanie dobrze. Na papierze 9,2 s do 100 km/h nie powala, ale zaskakująca jest dobra elastyczność w trasie. Do tego auto niewiele pali – średnia z testu wynosi 5,3 l, gdzie 20% to miasta lub wielki korek, a 80% jazda drogami szybkiego ruchu. Captur z tym motorem ma tylko jedną wadę – w chwili gdy to piszę dopiero przechodzi homologację zgodną z normą WLTP, więc nie ma go w cennikach i konfiguratorach. Albo trzeba czekać, albo brać to, co zalega u dilerów.

DSC 0750 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#2 NIE – skrzynia EDC

Zwykle chwalę skrzynię EDC w Renault, zwłaszcza jeśli połączona jest z turbodieslem, tym razem jednak przeszedłem rozczarowanie. W Capturze EDC słabo reaguje na kickdown, lekko szarpie podczas pełzania w korku, dokłada 20 kg masy i zabiera aż 1 sekundę z czasu sprintu do ‘setki’. Nie wpływa przy tym jakoś pozytywnie na spalanie, a kosztuje dodatkowe 5500 zł. Jak dla mnie – nie warto.

DSC 0730 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#3 TAK – komfort jazdy

Captur S-Edition oczywiście nie stał się z miejsca sportowcem, ale wcale nie miało tak być. To tylko dodatki stylizacyjne dla tych, którzy lubią takie klimaty, za to jazda pozostała mięciutka i komfortowa. Tak właśnie powinno być w miejskim aucie, zwłaszcza francuskim.

DSC 0700 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#3 NIE – zegary

Nazwać skromnymi zegary Captura byłoby dla nich komplementem. Moim zdaniem są po prostu nieciekawe i niepasujące do nowoczesnego samochodu lifestyle’owego. Ewidentnie do poprawki w kolejnej generacji modelu.

DSC 0728 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#4 TAK – panel klimatyzacji

Nie potrafię sobie skojarzyć drugiego auta, w którym automatyczna klimatyzacja nie ma wyświetlacza elektronicznego do pokazywania aktualnie wybranej temperatury. Tutaj nastawia się pożądaną wartość analogowym pokrętłem, co uważam za miły akcent, który pewnie zniknie w przyszłości. Cały panel otoczony jest ładną, podświetlaną na niebiesko otoczką. Detal, który cieszy.

DSC 0729 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#4 NIE – system multimedialny

System R-Link dostępny w Renault Captur uważam za niedopracowany, choć jeszcze nie najgorszy na rynku. Już po wyglądzie wyświetlacza widać, że ma on swoje lata, a nawigacja dostępna tylko w opcji nie działa najlepiej. Ma braki w bazie adresów, dane o korkach są oderwane od rzeczywistości. Plus za to, że ostrzega przed kontrolami prędkości. Niestety R-Link odmówił połączenia przez Bluetooth z moim smartfonem z niewiadomej przyczyny.

DSC 0726 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#5 TAK – praktyczność

Captur posiada w kabinie sporo miejsc, w których można położyć lub wrzucić trochę drobiazgów, wyznaczone miejsce na smartfona, spore kieszenie w drzwiach i specjalne miejsce na kluczyk-kartę. Do tego przyzwoita ilość miejsca w kabinie i spory bagażnik z dużym schowkiem pod podwójną podłogą. To wszystko wystarczy, by zdać egzamin z praktyczności.

DSC 0745 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

#5 NIE – materiały wykończeniowe

Tapicerkę należy chwalić, natomiast reszta kabiny poskładana jest raczej z marnych i twardych materiałów. Do tego sporo elementów z plastiku piano black, który jest czysty tylko 3 minuty po detailingu. Nie, nie, nie.

DSC 0736 Test: Renault Captur S Edition   5x TAK i 5x NIE

Podsumowanie

W top 5 rzeczy do pochwalenia nie zmieściły się reflektory LED Pure Vision, choć doskonale się sprawdzają. Z drugiej strony w kolejce do krytyki nie zostało już nic. Renault Captur mimo wszystko posiada więcej zalet niż wad i liczę, że Renault część strat nadrobi w kolejnej generacji tego modelu. Testowana wersja S-Edition z silnikiem o mocy 150 KM nie należy do tanich – trzeba przygotować co najmniej 89 900 zł, ale taka jest natura wersji limitowanych. Z pewnością można trochę zaoszczędzić zamawiając wersję z manualną skrzynią, ale ja i tak więcej sensu widzę w tańszych odmianach Captura.

Bartłomiej Puchała
fot. autor

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.