Brytyjczycy z Woking oficjalnie zaprezentowali model McLaren McL 6GT. To wyjątkowy supersamochód, który garściami czerpie z pięknej, motoryzacyjnej historii. Wprowadzaja rozwiązania, na które czekali fani czystej mechaniki motoryzacyjnej na całym świecie.
Inspiracją dla nowego modelu był McLaren M6GT, na co wskazuje sama nazwa. Jeśli ktoś nie pamięta, to zapraszam na kącik historyczny. Był to ambitny, lecz nieukończony projekt samochodu drogowego, który w latach 60. XX wieku osobiście rozwijał założyciel marki, Bruce McLaren. Choć tamten pojazd nigdy nie trafił do masowej produkcji, jego duch powraca po dziesięcioleciach. Model McL 6GT kładzie fundamenty pod zupełnie nową, niezwykle ekskluzywną linię pojazdów w portfolio McLarena. Produkcja została zapowiedziana na 2028 rok.

Sylwetka pojazdu bezpośrednio czerpie z klasycznych aut sportowych typu prototype. Jego duże reflektory przypomniały mi o takiej bestii jak Mazda 787B. Samochód charakteryzuje się wyjątkowo niską, szeroką postawą oraz opływowymi, płynnymi liniami, które niemal bezszwowo łączą się od niskiego przodu aż po charakterystyczny tył typu Kammback.
Kabina pasażerska została głęboko wkomponowana w bryłę auta, a samo wnętrze celebruje analogową prostotę. Znajdziemy w nim kunsztowne przełączniki z aluminium oraz detale nawiązujące do historii marki (w tym kultowe logo „Speedy Kiwi”).
Najważniejszą informacją z punktu widzenia inżynierii oraz klienteli jest zastosowanie tradycyjnej, sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów wysyłającej moc na tylną oś. Jest to pierwszy samochód seryjny tej marki wyposażony w manualną przekładnię od czasów legendarnego McLarena F1 z 1992 roku.

Pod tą piękną karoserią kryje się zaawansowana konstrukcja oparta na lekkiej, oczywiście karbonowej skorupie. Źródłem napędu jest silnik spalinowy w układzie V8 z podwójnym doładowaniem, bez zbędnego balastu hybrydowego. Układ kierowniczy oparto zaś na klasycznej hydraulice. Ślinka cieknie!
Kacper Mazur
źródło i zdjęcia: McLaren







