Legenda lat 70. i 80. ubiegłego wieku wraca do Polski w zupełnie innej szacie. Ford Capri jest teraz SUV-em coupe z napędem elektrycznym. Czy należy się tej zmiany obawiać?
Każdy fan motoryzacji zapewne doceni bardziej sportowe dwudrzwiowe coupe z silnikiem sześciocylindrowym niż elektrycznego SUV-a. Dzisiaj, klienci zapłacą jednak chętniej za tę drugą opcję, a Ford lubi wracać do starszych nazw. Przecierając już szlaki z Pumą czy bardziej kontrowersyjnym Mustangiem Mach-e wie już, że to się opłaca, więc nie ma co narzekać na nazwę. Przynajmniej młodzi dowiedzą się o takim modelu sprzed lat.

Żółty kanarek
Nie da się ukryć, że nowy Ford Capri jest większy, dłuższy i wygląda zupełnie inaczej niż legenda sprzed lat. Amerykański producent projektując świeże nadwozie zachował sporo smaczków, by nawiązać do tej kultowej sylwetki. Wystarczy, że spojrzycie na przednie poczwórne reflektory połączone czarną blendą lub słupki C, w których pojawiły się podobne kształty szyb do litery C.
Sprawne oko dostrzeże też wiele podobieństw do niedawnej premiery Forda, czyli modelu Explorer, który także jest elektryczny. Oba modele zbudowane zostały na platformie MEB Volkswagena, ale zyskały dużo ciekawsze nadwozia niż auta z rodziny ID (przynajmniej moim zdaniem). Warto jednak wspomnieć, że Capri wygląda dynamiczniej i jest sporo dłuższe niż wymieniony Explorer (o paręnaście centymetrów).

Oglądając Capri z zewnątrz warto zwrócić jeszcze uwagę na wyróżniający się żółty lakier, emblematy wytłoczone w blasze oraz ciekawe wzory felg, które mogą mieć nawet 20 cali.
Środek to efekt efektywnej współpracy
Zaglądając do środka Forda nie sposób tego podobieństwa do niemieckiej marki nie zobaczyć. Projekt deski rozdzielczej, kierownica i wiele elementów jest po prostu tożsame, ale Amerykanie powalczyli o własny sznyt. Multifunkcyjna kierownica ma ciekawy dekor u dołu, a system multimedialny obsługiwany na niemal 15-calowym ekranie dotykowym ma dedykowaną nakładkę Forda. To w tym miejscu ustawimy klimatyzację, nawigację, działanie asystentów czy podłączymy telefon.
Po odpowiednich klikach w konfiguratorze będziemy mogli cieszyć się również rozbudowanym systemem audio Bang&Olufsen czy wygodnymi fotelami AGR z wieloma ustawieniami i masażem. Podgrzewana kierownica czy siedzenia oraz ambientowe podświetlenie deski rozdzielczej oraz boczków drzwi to już niemal standard.

Capri nie jest małym autem
Model ten ma ponad 4,6 metra długości i niemal 2,8-metrowy rozstaw osi. To zapewnia szereg miejsca w kabinie pasażerskiej. Dach z panoramicznym oknem jest ustawiony wysoko, a brak tunelu z tyłu sprawia, że nawet wyżsi pasażerowie nie powinni mieć problemów z zajęciem odpowiedniej pozycji. Niestety tylna kanapa się nie przesuwa.
Miejsca nie brakuje również w bagażniku, który ma płaską podłogę z podwójnym dnem oraz pojemność 572 litrów. Chroni go oczywiście elektrycznie otwierana klapa bagażnika z elastyczną półką.

Jak jeździ nowy Ford Capri?
Na drogach Pomorza udało pokonać się paręset kilometrów najmocniejszą wersją Forda Capri. Mianowicie był to elektryk z dwoma silnikami i baterią o pojemności 79 kWh. Łączna moc układu wyniosła w tym przypadku 340 KM. Taka odmiana może pochwalić się przyspieszeniem do setki w 5,3 s, a jego prędkość maksymalna to 180 km/h.
Według teorii i norm WLTP ta wersja ma przejechać do 570 km, ale zimowe i polskie realia sprawiły, że wynik ten jest niezbyt rzeczywisty. Ze średnim poborem na poziomie 20 kWh na 100 km zasięg pełnej baterii to 350-400 km.

Sama jazda Fordem Capri należy do przyjemnych czynności. Samochód prowadzi się lekko i faktycznie trudno go wyprowadzić z równowagi niezależnie od warunków atmosferycznych oraz rodzaju nawierzchni. Tak więc ponad 2-tonowa masa oraz napęd AWD pomaga w bezpiecznej jeździe, a maksymalny moment obrotowy na poziomie 680 Nm pozwala, w razie potrzeby, na dynamiczną i śmiałą jazdę. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że układ kierowniczy nie jest tak precyzyjny jak przyzwyczaił nas Ford, a zawieszenie jest tak zestrojone w stronę komfortu, że niezaładowany tył samochodu potrafi czasem (lecz bardzo rzadko) zamyszkować
Ford Capri w Polsce – jakie wersje są dostępne?
I tak najdroższa wersja, którą jeździłem to właśnie 340-konne AWD, które zaczyna się kwotą 220 770 złotych za niższy poziom wyposażenia i 229 770 zł za wyposażenie Premium (to jedyna opcja niemieszcząca się w programie dopłat rządowych).
Na dole cennika stoi 170-konna odmiana tylnonapędowa z 52 kWh baterią za 179 990 złotych. Wyższa opcja Premium to wydatek 189 770 złotych. Pośrednia opcja to wersja RWD z 77 kWh baterią, która ma 286 KM. Jej cena to 200 770 złotych lub 209 770 złotych.

Co ważne, do każdego egzemplarza Ford dodaje 8-letni pakiet ochronny oraz wallboxa (samo urządzenie od polskiego kontrahenta).
Wyjazd na jazdy testowe został sfinansowany przez Ford Polska – firma nie miała wpływu na treść publikacji.
Elektryczna transformacja Forda trwa w najlepsze, a Capri to kolejny model produkowany w zmodyfikowanej fabryce tej marki w Kolonii, którą odwiedziłem w tamtym roku (klik). To sprawia, że sytuacja w gamie Forda jest niemal wyrównana pod względem elektryków i aut o napędzie konwencjonalnym. Widać więc, w którą stronę wajcha powoli się przesuwa (a niebawem pojawi się również elektryczna Puma Gen-E), ale samo Capri to naprawdę atrakcyjny wóz, który ładnie uzupełnia bezemisyjną wizję amerykańskiego producenta.
Konrad Stopa
Zdjęcia Ford Capri AWD 340 KM Premium:































