[Paryż 2014] Bentley Mulsanne Speed – grzeszy momentem

Jeśli w Twoim super samochodzie brakuje momentu obrotowego, to być może najwyższy czas, żebyś zapoznał się z ofertą Bentleya. Mulsanne Speed ma go pod dostatkiem… a nawet więcej! 

Czym jest Bentley Mulsanne w wersji Speed? Potwornie mocną maszyną, która jest wystarczającym powodem, żeby pracę w kopro porzucić na rzecz stanowiska kierowcy u jakiegoś bogacza. Przyznacie, że właściciel prowadzący Mulsanne’a osobiście wyglądałby w nim trochę głupio?

Przejdźmy jednak do rzeczy. 6,75-litrowe V8 już w standardzie osiąga 517 KM i 1020 Nm. W wersji Speed otrzymało zastrzyk z dodatkową mocą i momentem obrotowym. Po tej kuracji Bentley Mulsanne Speed może pochwalić się 537 KM i 1100 Nm!

I nie jest to sztuka dla sztuki. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje teraz temu monstrum około 0,3 sekundy mniej i wynosi 4,9 sekundy. Natomiast prędkość maksymalna przekracza 300 km/h. Bentley chwali się, że wraz z przyrostem mocy udało się zredukować zużycie paliwa o 13 proc, ale w sumie kogo to obchodzi… Istotne jest to, że Mulsanne Speed otrzymał również utwardzone zawieszenie, usportowiony układ kierowniczy oraz jeszcze szybciej reagującą na przyspieszenie skrzynię biegów – siła, z jaką musi sobie teraz radzić przeczy zasadom fizyki. Nowością w tej skrzyni jest tryb “S”, który utrzymuje obroty cały czas powyżej 2 tys.

Auto zostanie oficjalnie zaprezentowane na targach samochodowych w Paryżu. Pierwsze egzemplarze trafią do klientów jeszcze przed zimą.

 

agier

fot. materiały producenta 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...