Chociaż odwołanie do dawnej nazwy nie wszystkim się podoba, bo nowe wcielenie Frontery nie ma nic wspólnego z poprzednikiem, to Opel w inny sposób zamierza powalczyć o klienta. I tym czymś jest cena.
Obecnie Opel ma w ofercie dwa crossovery. To Mokka i Crossland. Do oferty wkrótce dołączy Frontera. Czy samochód klasy B z wyraźnie wyższym prześwitem. Chociaż nazwa nawiązuje do legendarnego już Opla, to nowy model nie ma z nim nic wspólnego. Sposobem na pozyskanie klienta ma tu być atrakcyjna cena.
Opel przedstawił już ceny w Niemczech. I ku zaskoczeniu wielu, Frontera jest zauważalnie tańsza od Mokki. Cena modelu startuje od 24.000 euro. W tej cenie otrzymamy podstawowy model z silnikiem hybrydowym pod maską. Jest to miękka hybryda oparta na silniku 1.2 litra z serii Puretech. Dodatkiem jest tu mały silnik elektryczny. Całość generuje moc 100 KM i współpracuje z automatyczną 6-stopniową skrzynią biegów.

Drugą jednostką, która znajdziemy w modelu Frontera jest silnik elektryczny. O tej jednostce na razie nie za wiele wiadomo. Wspomniano jedynie, że można liczyć na zasięg na poziomie 300 km. Ceny tej odmiany startują od 29.000 euro. To także wyraźnie niższa cena od Mokki w odmianie elektrycznej.
Ceny w Polsce na razie nie są znane. Opierając się wyłącznie na cenach z rynku niemieckiego i aktualnego przelicznika euro można spodziewać się ceny na poziomie lekko przekraczającym 100.000 złotych. Wersja elektryczna nie powinna przekroczyć kwoty 130.000 złotych.
Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Opel







