Rok 2026 jest wyjątkowym rokiem dla Opla. Dlaczego? Dokładnie 90 lat temu światło dzienne ujrzał Kadett będący pierwszym kompaktowym samochodem tej niemieckiej marki. Co prawda Kadetta już z nami nie ma, ale jest Astra, której najnowsza, czyli szósta już odsłona właśnie doczekała się liftingu.
Dzięki zaproszeniu polskiego oddziału Opla stawiłem się dzielnie na premierze nowego modelu. Ku mojemu zaskoczeniu, oprócz głównej gwiazdy programu, w malowniczych okolicznościach przyrody Warszawskiego Klubu Polo mogłem podziwiać starsze generacje Astry. Taka zagrywka ze strony organizatora jest miłym, aczkolwiek dość ryzykownym akcentem. Szczególnie wśród nieco starszych uczestników spotkania, to właśnie poprzednie, dobrze znane, nie mniej lubiane i niekiedy kultowe już modele wzbudzały większe zainteresowanie od gorącej nowości. W moim przypadku było podobnie, ale… skupmy się jednak na nowej Astrze.
Co się zmieniło?
Nazwanie odświeżonej Astry „nową” jest sporym nadużyciem. Zmiany są w iście niemieckim, drobiazgowym wręcz stylu. Z drugiej strony, skoro coś jest sprawdzone i dobre, to nie trzeba przeprowadzać rewolucji.




Tak czy inaczej odświeżony kompaktowy Opel otrzymał zupełnie nowy front. Mamy nowy zderzak, nowe podświetlone logo Opla oraz nową sygnaturę świetlną zwaną Opel Blitz. Dodano nowe kolory lakieru (w tym zarezerwowany dla wersji Sports Tourer kultowy zielony) oraz nowe wzory felg. Co zmieniło się wewnątrz? Poprawiono materiały, wyzbyto się piano black zastępując ten materiał tworzywem od nazwie Archon Grey, wzmocniono multimedia oraz „podkręcono” fotele, które nadal posiadają certyfikat AGR.
Zmiany nie ominęły także napędów. I w tym momencie warto wspomnieć, że oferta jednostek napędowych dostępnych do odświeżonej Astry jest przebogata. O ile elektryk, hybryda oraz hybryda plug-in nikogo dziś już nie dziwią, o tyle wciąż dostępny silnik diesla jest miłym zaskoczeniem i ukłonem w stronę flot. Wróćmy jednak do zmian.
Wersja elektryczna może pochwalić się teraz o 35 km większym zasięgiem niż w odmianie sprzed liftingu. Dodano technologię V2L, opcje kondycjonowania baterii oraz trzy poziomy rekuperacji. Hybryda plug-in pozostaje najmocniejszą odmianą nowej Astry, w której łączna moc systemowa wynosi teraz 196 KM, a zasięg w trybie elektrycznym wzrósł do 81 km. Zmiany nie ominęły także podstawowych wersji hybrydowych opartych o 3-cylindrowy turbodoładowany silnik. Dzięki modyfikacjom oprogramowania oraz poprawieniu niektórych komponentów udało się zmniejszyć apetyt na paliwo oraz obniżyć emisję CO2. Ważną informacją jest także fakt, że owiany niezbyt dobrą sławą silnik 1.2 l Turbo porzucił niezbyt trwały pasek rozrządu na rzecz łańcucha.

Jak to jeździ?
Nie będę ukrywał, że na temat jazdy za kierownicą odświeżonego modelu mam najmniej do powiedzenia. Pierwsze jazdy oraz dynamiczne prezentacje są… dynamiczne. Dzieje się na nich wiele, ale na realne poznanie zachowania auta na drodze, wyników średniego spalania oraz wrażeń z jazdy w różnych warunkach przychodzi pora w późniejszym terminie, podczas kilkudniowego testu danego modelu. Wspomnę jednak o tym, co udało mi się wychwycić.
Astra jeździ i prowadzi się bardzo… normalnie. Tak, wiem, jak to brzmi, ale uważam, że jest to spory komplement dla tego samochodu. Nie czuć w niej sztucznego sportowego ducha tworzonego na siłę, ale do wywołującego mdłości komfortu także tutaj daleko. Jest stabilnie, przewidywalnie, solidnie i po niemiecku. 3-cylindrowe benzynowy turbo (taką wersją jeździłem) ochoczo terkocze pod maską. Z jednej strony od razu słychać nieparzystą, niewielką liczbę cylindrów, ale z drugiej sam odgłos nie jest irytujący i upierdliwy.

Ile kosztuje nowa Astra?
Ceny odświeżonej Astry rozpoczynają się od 122 900 zł za podstawową wersję Edition ze 145-konnym układem hybrydowym lub 130-konnym dieslem (tak, ceny diesla i podstawowej benzyny są takie same). Wersja plug-in startuje z poziomu 147 300 zł, a odmiana elektryczna zaczyna się od 132 300 zł. Warto dodać, że Astra nadal jest produkowana w niemieckim Russelheim, a w ofercie jest jeszcze odmiana kombi nazwana Sports Tourer, która w każdym z wariantów jest o 5000 zł droższa od hatchbacka.
Czy odświeżona Astra ma szanse na sukces? Zmiany są dyskretne, ale potrzebne. Auto jest dopracowane i szczere w swojej funkcji. Niczego nie udaje. Aż chciałoby się rzec, że to stara, dobra Astra w nieco odświeżonym wydaniu. Problem polega jednak na tym, że stare, dobre Astry nie musiały się mierzyć z SUV-ami i crossoverami. Świat się zmienił, czasy się zmieniły, a klienci już od dawna zdecydowanie częściej sięgają wzrokiem w stronę podniesionych modeli miastoodpornych aniżeli w stronę typowych kompaktów. Nowa Astra nie ma łatwego zadania, ale… crossoverów i SUV-ów w ofercie Opla także nie brakuje!
Paweł Kaczor
Zdjęcia nowy Opel Astra:





























