Jeszcze w tym roku ma zadebiutować Omoda 7 – samochód, który zagrozi takim SUV-om jak Hyundai Tucson lub Nissan Qashqai. Czy ten model pozamiata rynkiem motoryzacyjnym?
Omoda i Jaecoo radzą w Polsce sobie całkiem nieźle. Omoda 5 coraz częściej widoczna jest na naszych ulicach, a Omoda 9 już niedługo trafi do sprzedaży. Również w wersji hybrydowej, więc marki te powoli rozpychają się w Europie. W Polsce również – na tyle, że ambasadorami tych aut zostało małżeństwo Szczęsny. Bramkarz Barcelony poleca Jaecoo, a jego żona – znana piosenkarka Marina – Omodę właśnie.
My jednak zostawmy sekcję pomponikową i wróćmy do motoryzacji.

Czym jest Omoda 7?
To pośredni model, który jest sporo większy od piątki i wizualnie dużo bardziej przypomina większą dziewiątkę. Samochód ma 4,62 m długości, a co za tym idzie większy rozstaw osi od najmniejszego modelu. To pozwala na oferowanie większej przestrzeni w środku i solidnego bagażnika.
Stylistycznie samochód może się podobać, bo wygląda dość nowocześnie i atrakcyjnie. Duży grill i wąskie reflektory oraz kontrastujące barwy jasnego lakieru z ciemnym dachem przywodzą mi na myśl trochę Lexusa. Tył to już jednak trochę Range Rover. Na szczęście mamy tu do czynienia z normalnymi konwencjonalnymi klamkami.

Bardzo modnie i nowocześnie została narysowana również deska rozdzielcza. Za cienką kierownicą pojawił się wyświetlacz zegarów, a na konsoli centralnej spory ekran systemu multimediów. Przycisków nie widać, więc projekt definiuje minimalizm.
Co pod maską Omody 7?
W aucie pojawi się 1,6-litrowy motor z turbosprężarką i mocą 147 KM. Auto będzie miało napęd na przód lub wszystkie koła. Drugim wariantem będzie rozwiązanie hybrydy plug-in opartą na 1,5-litrowym silniku benzynowym z 20 kWh baterią pozwalająca przejechać nawet 1200 km. Jej moc to 260 KM.
Nie znamy jeszcze cen modelu, więc bardziej doświadczeni gracze muszą uzbroić się w cierpliwość i mieć przygotowane plany na ewentualną bombę cenową.
Konrad Stopa
fot. Omoda







