Meksykańscy taksówkarze już zacierają ręce i liczą zyski. Nowa Olinia Uno pozwala zabrać do sześciu osób oraz naładujemy ją w zaledwie 4 godziny korzystając z domowego gniazdka. Do tego zapłacimy za nią zaledwie 31 600 dolarów. To zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
Wszystko to brzmi jak zwykła mrzonka lub PR-owy świergot, który ni jak ma się do rzeczywistości. Zwłaszcza, że mówimy o stricte meksykańskim samochodzie, który został opracowany od podstaw w Meksyku. Co więcej, powstał on w zaledwie 18 miesięcy i palce maczało w nim kilka państwowych organów m.in. Narodowy Instytut Technologiczny Meksyku. Olinia zbudowała ten samochód praktycznie od zera, gdyż nie był on wzorowany na żadnym samochodzie spalinowym.
Ten sześcioosobowy elektryk ma świetnie sprawdzić się nie tylko w roli taksówki, lecz również jako samochód rodzinny. Co więcej, został on przystosowany do przewozu osób starszych. Znajdziemy w nim wiele uchwytów ułatwiających wsiadanie, a także duże, tylne drzwi. Te ostatnie pozwolą bez problemu wjechać do pojazdu osobie na wózku inwalidzkim.

A miało być tak pięknie
Wszystko to brzmi świetnie, więc czas na brutalny kubeł lodowatej wody. Na tylnej osi tej elektrycznej bestii spoczywa 17-konny silnik, który pozwala nam rozpędzić się do oszałamiających 50 km/h. Do tego mamy akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy o pojemności 14,7 kWh. Pozwoli on nam przejechać równie powalające 100 km na jednym ładowaniu. Tym samym zapomnijcie o wyjechaniu nim gdziekolwiek poza teren zabudowany. Na szczęście baterię możemy naładować w zaledwie 4 godziny korzystając z domowego gniazdka 220V.
Zaskakująca jest natomiast jego cena. Olinia Uno startuje od zaledwie 150 000 peso, czyli około 31 600 dolarów. Czy to dużo? Jak na warunki meksykańskie bardzo niewiele. Dla porównania Volkswagen Polo kosztuje tam od 339 990 peso, czyli około 71 600 dolarów. Nic więc dziwnego, że nowy elektryk może okazać się prawdziwym hitem. Sama jego premiera odbyła się w nietypowym miejscu. Mianowicie w bazie wojskowej Santa Lucia w obecności prezydenta Meksyku Claudii Sheinbaum. Nasza reprezentacja z nich nie skorzysta, ale kibicie udający się do Meksyku na mundial być może.
Damian Kaletka
fot. Olinia







