Zapraszam do Oławy – miasta, którego pewnie nigdy bym nie odwiedził, gdyby nie powstało Muzeum Motoryzacji Wena.
Prawie 3 lata temu poruszałem na łamach Moto pod Prąd temat polskich muzeów motoryzacji. Wymieniałem w artykule najlepsze zbiory jakie udało mi się znaleźć, w tym słynne Otrębusy czy świetne Muzeum na Zamku Topacz. Pojawiła się tam wzmianka o powstającym w Oławie nowym obiekcie, który chciałem odwiedzić, gdy tylko będzie to możliwe. I właśnie tak zrobiłem. Oficjalne otwarcie nastąpiło w połowie czerwca 2024, mi się udało zrealizować to postanowienie dokładnie w sobotę 29 czerwca.
Już od wjazdu na parking było widać, że frekwencja dopisuje. Po części było to wynikiem bardzo ciepłego letniego weekendu, po części startującego właśnie rajdu Złombol, którego uczestnicy tłumnie zahaczyli o Oławę. W każdym razie żaden gość nie został niezauważony – już od bramy byliśmy prowadzeni przez pracownika muzeum (wyposażonego w rower) w kierunku najbliższego wolnego miejsca parkingowego. Pierwszy plus.
Muzeum Wena w Oławie – bilety
Już efektowna fasada hali z logo stylizowanym na przedwojenny emblemat Polskiego Fiata 508 sugeruje co się będzie dalej działo. W przestronnym hallu po prawej stronie jest strefa gastronomiczna, której elementem jest food truck zbudowany na Żuku. Można przysiąść i przyglądać się stojącemu na podwyższeniu Oplowi Kadettowi z lat 60. w stanie “nówka sztuka”. Auto celowo stoi na stelażu, aby można było zobaczyć jego prostą mechanikę od spodu.



Na wprost drzwi wejściowych ustawiono kasę biletową zbudowaną na karoserii Volkswagena Garbusa. Jest też sklep z pamiątkami i ubraniami zarówno z motywami Muzeum jak i organizowanego co rok Rajdu Koguta. Z kolei nad głowami wiszą pomalowane na jednolity kolor jednoślady, w tym polskie Komary. Bilet normalny kosztuje 50 zł, ulgowy 40, a rodzinny (2+2) 150 zł. W chwili pisania artykułu Muzeum jest czynne w tygodniu od 8.00 do 18.00, a w weekendy od 8.00 do 20.00.
Eksponaty
Jak na nowoczesne muzeum przystało, bilet z wydrukowanym kodem kreskowym wystarczy zeskanować, aby wejść na teren ekspozycji. Już od pierwszych metrów w oczy rzuca się ogrom przestrzeni po brzegi wypełnionej pojazdami. Nawet nie wiedziałem gdzie patrzeć, więc po paru głębszych oddechach postanowiłem, że na razie oglądam tylko eksponaty po swojej lewej stronie. A były to ponad 100-letnie pojazdy spalinowe i parowe, których nazw nawet nie umiałbym przytoczyć.
Poza tym, że przy wejściu stoją najstarsze eksponaty, zbiory w pierwszych alejkach nie mają specjalnego klucza. Są tu i pojazdy sportowe, i luksusowe, z różnych lat, seryjne i zmodyfikowane. Każdy z nich ma specjalną tabliczkę z nazwą, rocznikiem i krajem pochodzenia. Osobiście brakowało mi jeszcze jakiejś krótkiej zajawki z tłem historycznym lub parametrami, ale myślę, że bogatsze opisy jeszcze się pojawią.




Muzeum Wena w Oławie atakuje gości nie tylko liczbą eksponatów, ale też ich stanem. Jeśli coś jest pozostawione jako przysłowiowy “gruz”, prawdopodobnie niesie jakąś wartość, która w przypadku remontu zostałaby zatracona. Tak jest w przypadku chociażby fabrycznie nowego 126p pokrytego malowniczym 40-letnim kurzem, albo Mikrusa z napędem Syreny i lampami od Malucha przerobionego własnymi siłami przez właściciela w czasach PRL. Cała reszta samochodów jest albo zachowana w stanie bardzo dobrym, albo odrestaurowana do oryginału.
Muzeum Wena to istny pomnik PRL-u
Zbiory są eklektyczne, ale wyraźnie widać zamiłowanie twórcy, pana Tomasza, do polskiej motoryzacji. To w połączeniu z obsesją na punkcie niskich przebiegów zaowocowało wyjątkowo szeroką ekspozycją samochodów odnalezionych po wielu latach w stanie fabrycznie nowym. Gwiazdami są chociażby Fiaty 126p każdego możliwego typu, z których znaczna część nie przejechała nawet 1000 km. Na deser ostatni wyprodukowany Maluch z serii Happy End, którego autentyczność potwierdziła fabryka w Bielsku-Białej.



Dla wielu najciekawsza część kryje się w kolejnych pomieszczeniach. Jest to wystawa pod tytułem “Życie w PRL”, gdzie zgromadzono nie tylko pojazdy, ale też przedmioty codziennego użytku z czasów słusznie minionych, a czasem nawet z lat 90. Sprzęt AGD i RTV, aparaty, zabawki, gitary, modeliki, a także pozornie bezwartościowe przedmioty jak stare gazety kolorowe czy butelki po tanich napojach wyskokowych są tu ustawione w wysokich na 2 metry gablotach, aby wywoływać w ludziach nostalgię i przywoływać dawne czasy.
Musisz to zobaczyć!
Moim zdaniem wizyta w Oławie jest obowiązkowa dla każdego fana motoryzacji. Zgromadzone tu przedmioty są wynikiem 30 lat skrupulatnego zbieractwa jednego człowieka, który nie szczędził na swoje wymarzone muzeum czasu i pieniędzy. Wynikiem tej tytanicznej pracy jest miejsce magiczne, pełne historii i nostalgii. Siłą Weny jest to, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie czy lubi auta zachodnie, czy te rodzimej produkcji. Zagęszczenie ciekawostek na metr kwadratowy jest tu wywalone poza skalę. Praktycznie o każdym z tych aut dałoby się zrobić osobny tekst lub film, co twórcy wystawy sukcesywnie robią na swoim kanale na YouTube. Tam warto sięgnąć po więcej informacji jeśli coś was szczególnie zainteresuje, bo tak jak wspomniałem, na razie szerszy opis mają tylko najcenniejsze eksponaty.



Obecna wystawa ma około 300 samochodów, 100 motocykli i 100 rowerów. Muzeum ma powierzchnię mniej więcej 7000 metrów kwadratowych, ale już wiadomo, że będzie tego więcej. Magazyny kryją kolejne warte pokazania historie, dlatego już teraz pan Tomasz planuje powiększenie ekspozycji o kolejne 3000 metrów. Ma się to wydarzyć za maksymalnie 12 miesięcy.
Jeśli chodzi o mnie, będę dalej obserwował kanały Muzeum Wena w Oławie. Moja wizyta była dość szybka i czuję, że mógłbym tam spędzić więcej czasu. Oznacza to tylko tyle, że wrócę przy pierwszej możliwej okazji, a Wam z całego serca polecam to miejsce.
Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała








Dzień dobry, prowadzę firmowe social media, tworzę treści oraz kampanie reklamowe na Facebooku, Instagramie w korzystnych cenach dla Państwa. Tworze skuteczne kampanie Google ADS – tu moje ceny są najniższe na rynku. Działania jakie podejmuje zdecydowanie poprawiają pozyskiwanie nowych klientów czy zamówień. Wystarczy, że odpiszą Państwo na tę wiadomość a ja oddzwonię i opowiem więcej o mojej propozycji :) 500818695 lub mariusz.ryfel@social4you.com.pl Istotne: Moje rozwiązania są nie tylko tańsze, ale również bardziej skuteczne niż te, które dotychczas stosowali moi Klienci. Będzie mi bardzo miło jeśli Państwo odpiszą :)