Za oknem powoli robi się coraz cieplej, więc człowiek częściej myśli o urlopie. I wcale nie trzeba opuszczać naszego pięknego kraju, by zobaczyć coś ładnego i się zrelaksować. Polska jest śliczna, a sprawdziłem to ostatnio zza szyby kamperów Volkswagena. Nowa California i Grand California została mym domem na parę dni.
California road trip
I tak ruszyliśmy ze stolicy Polski w trasę i na miejsca noclegów, które znajdowały się daleko od hoteli. Było spanie na kempingu, ale również na dziko. W końcu wyjazd kamperem ma to do siebie, że wszystko wozi się ze sobą. Wystarczy odpowiednie spakowanie dobytku oraz ewentualne zakupy, a pogoda czy otoczenie nie stanowią już większego problemu.
Dokładnie rzecz ujmując, w te kilka dni zwiedziłem południową Polskę w większej kawalerce na kołach (czytaj Grand California), lecz na postojach było sporo czasu, żeby poznać też mniejszą opcję od VW. W końcu ona zmieniła się dużo mocniej niż większy, udomowiony Crafter. Nadal jednak oba auta doskonale spisują się jako towarzysze podróży, a rozwiązania szlifowane od lat sprawiają, że używa się tych aut bardzo intuicyjnie i z przyjemnością. Nie ma też co narzekać na jakość wykonania, bo w końcu takie fury robią spore przebiegi i wykorzystuje się je wiele lat.

Dodam tylko, że nowa California była już u mnie na testach jakiś czas temu – KLIK, więc chętnych zapraszam.
Nowy Volkswagen California 7
Historia Californii sięga kilkudziesięciu lat wstecz, a w tym roku obchodzimy 75-lecie Transportera, czyli wieloletniej podstawy tego kamperbusa. Siódma generacja została oparta jednak o osobowego Multivana, co poprawiło nie tylko prowadzenie, ale było również dobrą przyczyną do szeregu zmian w różnych aspektach.
Auto znacząco zmieniło się wizualnie, gdzie mamy bardziej obłe kształty. Samochód urósł oraz dostał drugie przesuwane drzwi. Dzięki temu dostęp do samochodu jest ułatwiony i można lepiej korzystać z niego również z zewnątrz. Większość funkcji mieszkalnych pozostało – także to nadal dobre schronienie dla 4 osób, które parami może spać w kabinie lub na rozkładanym dachu pod osłoną namiotu. Oczywiście kilka niuansów zmieniło swoje miejsce (stolik czy wlew czystej wody), a także odświeżono wnętrze gdzie pojawił się aktualny system multimedialny z dużym wyświetlaczem.

Z istotnych informacji to panel do sterowania Californią (w formie dotykowego ekranu) pojawił się również przy słupku C, dzięki czemu łatwiej obsługiwać ten pojazd. Oczywiście w orężu zostaje ogromny tablet na desce rozdzielczej czy specjalnie przygotowana aplikacja na smartfona.
Volkswagen Dostawcze w Polsce przygotował aż pięć wariantów Californii nr 7. Możemy mieć najprostszy wariant Beach tylko z 1 łóżkiem na dachu bez zabudowy kuchennej lub Beach Tour, która już palnik ze zlewem posiada. Potem w zestawieniu pojawia się Beach Camper (rejestrowany jako kamper), Coast oraz najbardziej rozbudowana wersja Ocean.
Zdjęcia Volkswagen California 7:












Oprócz opcji zabudowy możemy wybrać też jeden z 3 wariantów napędu. Do dyspozycji klientów jest 2-litrowa benzyna (204 KM), 150-konny diesel (2.0 TDI), a nawet hybryda plug-in, która posiada napęd 4×4 i 245 koni mechanicznych mocy. Ceny netto zaczynają się od 221 tysięcy złotych i sięgają do nawet 335 tysięcy złotych, a to oznacza, że mały kampervan może być droższy niż ten drugi i większy w gamie. A dodatków w konfiguratorze również nie brakuje, więc ceny mogą poszybować jeszcze w górę.
Jazda VW California, niezależnie od wersji, zdecydowanie bliższa jest prowadzeniu osobówki niż dostawczaka. Każda z opcji posiada automatyczną skrzynię biegów, szereg wyposażenia, asystentów jazdy oraz bezpieczeństwa, a także wiele kamer i czujników, by to ponad 5-metrowe nadwozie spokojnie poprowadzić. Na szczęście auto nadal (nawet z markizą) ma mniej niż 2 metry wysokości więc bez problemu możecie z niego korzystać również w mieście.

Jak zmieniła się Grand California po liftingu?
Przechodząc do większej siostry, to zmiany są tu dużo bardziej delikatne. Z zewnątrz naprawdę ciężko stwierdzić gdzie szukać tych modyfikacji. Volkswagen Grand California nadal oferowany jest w dwóch wersjach nadwozia: 600 i 680 (od 324 tys. złotych netto), a każda pod maską ma ten sam 163-konny silnik diesla. Jedynie, co można wybrać to napęd, bo dostępna jest opcja 4motion (dopłata kilkunastu tysięcy złotych), ale dylemat należy w sumie tylko do posiadaczy Prawa Jazdy kategorii C. Ze zwykłym prawkiem zostaje nam tylko krótszy 6-metrowy wariant z napędem na przednią oś (od 318 tys. złotych netto).
Ja swoją wycieczkę spędziłem właśnie w takim modelu, który przywitał mnie odświeżoną deską rozdzielczą. Na jej szczycie pojawił się wielki ekran znany z osobówek VW, a selektor automatu (8-biegowa skrzynia) trafił za kierownicę, co wygospodarowało więcej miejsca w szoferce. Poza tym, to stare, sprawdzone rozwiązania opisane poniżej.
Zdjęcia Volkswagen Grand California:




Wersja 600 może pochwalić się 4 miejscami do podróżowania (z tyłu ławka), dwoma łóżkami (to nad szoferką jest raczej dla dzieci, ale jakoś się na parę nocy zmieściłem, lecz nie było łatwo), kuchenka ze zlewem czy gamechanger kamperowania – łazienka z prysznicem i toaletą. Wersja 680 jest podobna, lecz nie ma drugiego miejsca do spania, tylko to główne łóżko, które umiejscowione jest wzdłuż samochodu, a nie w poprzek. Dzięki temu samochód mógł być niższy.
Jeśli chodzi o samo prowadzenie, to trzeba przyzwyczaić się do wymiarów samochodu (zwłaszcza ponad 3 metry wysokości), ale nadal jest to do zrobienia. Samochód posiada szereg systemów, które pomagają w jeździe (nawet system niwelujący boczne podmuchy wiatru). Niestety masa bliska 3,5 tony oraz aerodynamika sprawiają, że spalanie nie jest niskie i wynosi raczej w okolicach 10-13 litrów na 100 km. Z resztą wersją sprzed liftingu byłem we Włoszech, więc możecie spojrzeć tutaj – KLIK lub obejrzeć poniższy film.
Nowość w ofercie – Volkswagen Grand California 683 – i to na prawko kategorii B
Ciekawostka, która niebawem pojawi się w polskiej ofercie działu Volkswagen Dostawcze to Grand California o oznaczeniu 683. Inżynierowie z polskiej fabryki, gdzie produkuje się ten model na cały świat, postanowili wypracować kompromis, który pozwolił dłuższą wersją zmieścić się w dopuszczalnej masie pojazdu na Prawo Jazdy kategorii B.
Wówczas samochód posiada rejestrację tylko na 3 osoby, znad szoferki zniknęło łóżko, a mamy potężny schowek. Przedłużono zabudowę kuchenną, a między łóżkiem, a łazienką pojawiła się mała szafa. Tak, jak pisałem wcześniej auto jest też niższe niż wersja 600. Jest to nowość, która zadebiutuje niebawem, więc zobaczymy jak przyjmie ją klientela.







5 lat gwarancji
Volkswagen podkreśla również, że na swoje samochody oferuje pięcioletnią gwarancję z limitem 250 tysięcy kilometrów i co ważne – obejmuje ona nie tylko podzespoły mechaniczne samochodu, ale też zabudowę czysto kamperową. I za takie podejście Niemców szanuję, bo to podkreśla ich wiarę w produkt, a potencjalnym nabywcom daję trochę wytchnienia i spokoju ducha.
Wyjazd na jazdy testowe został sfinansowany przez Volkswagen Dostawcze Polska, aczkolwiek firma nie miała wglądu i wpływu na treść przygotowanej publikacji.
Sezon na caravaning już się rozpoczyna
Maj to bez wątpienia już początek sezonu kamperowego w Europie. W Polsce takie pojazdy pod koniec tego miesiąca pojawiały się sporadycznie, ale szczyt popularności dopiero przed nami. W czasach pocovidowych nie dziwię się wzmożonej popularności takiego rodzaju spędzania urlopu i w pełni go popieram. Dlatego też, chętnie w California Road Trip wziąłem udział i bawiłem się świetnie. Sam, prywatnie mam nadzieję, że w tym roku też uda się gdzieś zabrać któregoś z kamperów, które widzicie na zdjęciach i spędzić doskonale wakacje.

Tak więc – do zobaczenia na trasie!
Konrad Stopa
Zdjęcia California Road Trip:
















Komentarze 2