Nissan Leaf debiutuje na rynku polskim. Ma większą baterię, lepsze wyposażenie i jest krótszy od swojego poprzednika. Do tego jest od niego tańszy. Zapłacimy za niego zaledwie 149 900 złotych.
Nissan walczy o przetrwanie i potrzebuje modeli, które napełnią jego kiesę. Czy nowy Nissan Leaf należy do tego grona? Raczej nie, ale z pewnością znajdzie się kilku chętnych na jego zakup. Co ciekawe, w dobie wydłużania nadwozia względem poprzednich odsłon, Leaf idzie tej strategii w sukurs i… jest krótszy od poprzednika, ale za to jest też tańszy. Trzeba przyznać, że jest to dziwna strategia produktowa, jednak być może pozwoli japońskiej marce odbić się od dna. W Polsce Nissan się nie śpieszy, gdyż od premiery tego modelu minął już rok, a my dopiero teraz dostajemy pierwsze szczegóły. Jednak kompletną ofertę poznamy dopiero 1 lipca.
Nissan postanowił odmienić oblicze Leafa i przekształcił go w crossovera w stylu coupe. Aby uzyskać lepsze proporcje samochód został skrócony aż o 14 cm. Tym samym mierzy teraz 4350 mm długości. Pozostałe wymiary zostały kosmetycznie zmienione i nie rzucają się one tak w oczy jak skrócone nadwozie. Mamy także dwa układy napędowe do wyboru. Słabszy oferuje 177 KM mocy i został sprzężony z baterią o pojemności 52 kWh. Ta pozwoli nam przejechać maksymalnie do 450 km. Mocniejszy wariant serwuje nam 218 KM mocy i baterię o pojemności 75 kWh, dzięki której przejedziemy do 622 km.

Niezłe wyposażenie w standardzie
Dostaniemy także do wyboru cztery wersje wyposażenia: Engage, Advance, Evolve oraz Evolve Plus. Za podstawowy wariant Engage zapłacimy zaledwie 149 900 złotych i w tej cenie dostaniemy słabszy układ napędowy oraz mniejszą baterię. Natomiast już w standardzie otrzymamy dwustrefową klimatyzację, kamery 360 z czujnikami parkowania, reflektory FULL LED, dwa 12,3-calowe wyświetlacze oraz 18-calowe felgi ze stopów lekkich. Mamy też system e‑Pedal Step oraz czterostopniowy układ rekuperacji. Niestety nie jest aż tak kolorowo i za pompę ciepła oraz system podgrzewania i chłodzenia akumulatora będziemy musieli dopłacić. Te dostaniemy w standardzie jeśli zdecydujemy się na większą baterię.
Mniejszy akumulator możemy ładować z mocą do 105 kW, a przy pomocy złącza AC do 11 kW. Nie są to zbyt powalające liczby, jednak nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem ładowarki, która zaserwuje nam taką moc. Nadal lepiej jest niż w poprzedniej generacji, gdzie baterię o pojemności 39 kWh mogliśmy ładować z mocą do 50 kW. Jednak patrząc na obecną konkurencję 105 kW nie wydaje się atrakcyjne. Całość dopełnia funkcja V2L, która pozwala nam zasilać urządzenia zewnętrze.
Damian Kaletka
fot. Nissan







