Nowy Ford Puma – pierwsza jazda przyszłym bestsellerem

Moim zdaniem ten samochód będzie wysoko w słupkach sprzedaży Forda w Europie. Nowa Puma to strzał w dziesiątkę.

Zanim wirus rozszalał się na dobre miałem okazję last minute by pojawić się na prezentacji nowego Forda Pumy. Ten niezwykle ciekawy crossover segmentu B nie będzie miał łatwego startu. Wszystko przez skojarzenia ze starą Pumą, czyli dwudrzwiowym coupe bazującym na Fieście. Teraz Puma jest tym, czego fani tzw. prawdziwej motoryzacji nie mogą przełknąć najbardziej – podwyższonym, miejskim autem. Mam jednak szczerą nadzieję, że klientom nie będzie to bardzo przeszkadzać, bo to jeden z najlepszych crossoverów segmentu B jakimi miałem okazję jeździć. Postaram się przybliżyć charakterystykę tego samochodu na podstawie kilku godzin jazd w okolicach Warszawy i Łodzi.

Puma po prostu dobrze wygląda

Niezależnie czy patrzycie na elegancką odmianę Titanium czy usportowioną ST-line, Ford Puma prezentuje się świetnie. Dla mnie najsłabszym elementem są przednie lampy przypominające jakiegoś owada, ale cała reszta to po prostu spójny i przyjemny projekt. Samochody, które widzicie na zdjęciach są właśnie w dwóch wymienionych wersjach wyposażenia, ale jest jeszcze Trend. To najtańsza Puma, która pozbawiona jest alufelg, za to wewnątrz nie odstaje wyraźnie od pozostałych. Na dodatek Puma Trend dostępna jest tylko z najsłabszym silnikiem, więc na pewno nie będzie szczególnie atrakcyjnym wyborem.

Ford stawia na praktyczność

Puma bazuje na płycie podłogowej Fiesty, ale jest od niej wyraźnie większa w każdym kierunku. To sprawia, że z powodzeniem będzie służyć jako jedyne auto w rodzinie. Ford postarał się, by Puma była nie tylko wyborem serca, ale także rozsądku. Jej bagażnik w standardowym ustawieniu foteli mieści 456 l. W tej chwili to czołówka segmentu, ale Puma skrywa jeszcze pewien trik. Otóż pod podłogą bagażnika jest plastikowa wanienka Megabox o pojemności 80 l. Można tam przewozić rzeczy brudne lub takie, które mogą się wylać. Potem wystarczy ją oczyścić wodą, bo posiada na dnie korek spustowy. Proste, a jak bardzo ułatwia transport kłopotliwych przedmiotów. Wadą jest to, że dostęp do wanienki jest tylko po całkowitym podniesieniu podłogi bagażnika. Kto wiecznie wozi ze sobą kupę bibelotów musi je wszystkie najpierw przerzucić do wnętrza. Próg załadunku moim zdaniem mógłby być niższy.

Kierowca i pasażer z przodu nie mają prawa narzekać na brak miejsca czy niewygodę. Jedynie kształt foteli mógłby być bardziej ergonomiczny. Puma ma to, co klienci crossoverów tego segmentu lubią – zajmowanie miejsca jest o wiele wygodniejsze niż w Fieście. Za to z tyłu za wysokim kierowcą nie usiądzie nawet ktoś średniego wzrostu. Brakuje trochę miejsca na kolana nawet mimo silnie wyprofilowanych pleców fotela.

Jak Puma jeździ?

Na razie w ofercie Forda znajdziecie dwa silniki: 1.0 Ecoboost 125 KM i ten sam silnik o mocy 155 KM z technologią miękkiej hybrydy i instalacją 48V. Oba warianty na ten moment są tylko z manualną skrzynią 6-biegową, bo automatyczne dwusprzęgłowe dołączą za 3 miesiące. My podczas prezentacji mieliśmy okazję przejechać się odmianą, która też dołączy później – 1.0 Ecoboost 125 KM z miękką hybrydą. Ten motor ma szansę stać się najpopularniejszym w gamie ze względu na bardzo dobrą ekonomię i przyzwoitą dynamikę. Przygotowana trasa wiodła z Warszawy na przedmieścia i potem autostradą w okolice Łodzi. Nie zwracałem za bardzo uwagi na spalanie, dlatego wynik mierny – około 7,5 l benzyny na 100 km. Na rzetelny wynik spalania Pumy trzeba poczekać do regularnego testu i sprawdzić to na spokojnie. Producent deklaruje 5,4-6,2 litrów w trybie mieszanym.

Gdy już cała gama silnikowa będzie w ofercie polskiego importera do wyboru będzie 5 silników. Trzon oferty to Ecoboost 1.0 95, 125, 125 (mHEV), 155 (mHEV) i jeden diesel. Ropniak ma 1,5 l i 120 KM mocy.

Ważniejsze dla mnie było dokładne zapoznanie z układem mild hybrid. Dodatkowy mały silnik elektryczny w odróżnieniu od innych tego typu naprawdę czuć. Interweniuje podczas ruszania z miejsca oraz przy gwałtownym przyspieszaniu dodając swoje kilka Nm momentu. Poza tym Puma pod kątem dynamiki przypomina Fiestę, ale fizyki nie da się oszukać. Jest głośniejsza przy wysokich prędkościach i nie tak chętnie zmienia kierunek jazdy jak mniejsza siostra.

Ceny i wyposażenie

Najtańsza Puma cennikowo kosztuje 69 900 zł. To nie jest jednak odmiana, którą byście chcieli kupić. Obowiązkowo wyposażona jest w silnik o mocy 95 KM i manualną skrzynię. Droższa Titanium to wydatek minimum 85 200 zł, a ST-line 89 900 zł. Wyposażenie jest jednak więcej niż przyzwoite. Jest system multimediów Ford SYNC 3 z nawigacją, automatyczne światła LED, klimatyzacja manualna czy czujniki parkowania. Ford jako jedyny w segmencie dodaje funkcję masażu w przednich fotelach, która naprawdę przyjemnie działa. Na pokładzie Pumy nie zabraknie wielu aktywnych systemów bezpieczeństwa, zaskakująco przydatnych w codziennym użytkowaniu.

DSC 4063 1024x683 Nowy Ford Puma   pierwsza jazda przyszłym bestsellerem

ST-line oprócz całej sportowej stylizacji zewnętrznej i wewnętrznej dorzuca do puli tylko dwie rzeczy: wirtualny zestaw zegarów i uruchamianie samochodu przyciskiem. Kolejne pakiety i opcje pozwalają mieć elektryczną klapę bagażnika (rzadkość w tym segmencie), automatyczną klimę, system audio Bang & Olufsen i wiele innych.

Pełna oferta od czerwca

Sprzedaż Pumy w Polsce dopiero raczkuje. Pojawiają się pierwsze egzemplarze jeszcze w okrojonych wariantach. Dopiero za kilka miesięcy do oferty wejdą brakujące silniki i dwusprzęgłowe automaty. Już w tym momencie warto się przyjrzeć cennikom Pumy, bo na start importer proponuje spore obniżki na wybrane pakiety wyposażenia. Samochód można już konfigurować i składać zapytania ofertowe na stronie Forda.

Mój stosunek do tego auta jest jak najbardziej pozytywny. Wśród stawki segmentu B Puma jawi się jako bardzo dojrzała konstrukcja. Obok Hyundaia Kona, Skody Kamiq i Renault Captura oferuje klientom najszerszy wybór napędów, technologii i wyposażenia. Jak wypadnie w słupkach sprzedaży – zobaczymy. Ja wróżę Pumie sukcesy wśród klientów indywidualnych ze względu na bogate wyposażenie, atrakcyjny wygląd i wyróżniającą się praktyczność.

Bartłomiej Puchała

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.