Nowy Ford Kuga – postępująca hybrydyzacja

Ford w ofensywie – po nowym Focusie czas na Kugę.

Kolejny strategiczny segment rynku zostaje wzmocniony w gamie Forda. Nowa Kuga otrzymała świeży design i niezbędne aktualizacje technologiczne. Najlepiej sprzedający się SUV Forda będzie sprzedawany w wersjach Titanium, ST-Line i Vignale. Auto bazuje na nowej, globalnej płycie podłogowej C2, dzięki czemu waży mniej, jest sztywniejsze i bardziej ekonomiczne.

Jeśli chodzi o jednostki napędowe Ford poszedł na całość. Obok spalinowych modeli z silnikami EcoBlue i EcoBoost będą aż 3 wersje hybrydowe do wyboru. Pierwsza z nich – miękka hybryda – łączy diesla o mocy 150 KM z silnikiem elektrycznym zastępującym alternator i rozrusznik. Do tego 48-woltowa instalacja z małą baterią i mamy bliźniaczy system jak w testowanym ostatnio u nas Hyundaiu Tucson Hybrid.

Drugi wariant to pełna hybryda ładująca się podczas jazdy. Silnik główny to 2,5-litrowy benzyniak pracujący w cyklu Atkinsona i automatyczna skrzynia biegów. Wariant ten dostępny będzie nieco później w 2020 roku zarówno z napędem na przód jak i na obie osie. Ostatnia Kuga Plug-in Hybrid łączy ten sam silnik benzynowy z baterią, ale z możliwością ładowania z gniazdka. Elektryczny zasięg wynosi ponad 50 km, a całość naładuje się ze standardowego gniazdka w 4h.

Ford Kuga 2020 1024 10 1024x732 Nowy Ford Kuga   postępująca hybrydyzacja

Wśród tradycyjnych napędów klienci będą mogli wybierać silniki benzynowe Ecoboost 1.5 oraz 2.0 o mocach od 120 do 190 KM. Taką samą rozpiętość mocy będą miały diesle. Oprócz tego pojawią się nowinki technologiczne jak wirtualne zegary, aktualizacja asystentów kierowcy i wiele innych. Ostatnią mocną kartą Kugi będzie przestrzeń. Ford zapewnia, że z tyłu pasażerowie będą mieli najwięcej miejsca wśród rynkowej stawki.

To wszystko brzmi jak przepis na udany model. W odniesieniu sukcesu rynkowego powinna pomóc też stylizacja zewnętrzna. Moim zdaniem nowy Ford Kuga jest jednym z najładniejszych średniej klasy SUV-ów.

Bartłomiej Puchała
fot. Ford

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.