Słyszeliście kiedyś o siedmioosobowej odmianie Tiguana zwanej AllSpace? Nie? To nie musicie się martwić, bo jesteście w zdecydowanej większości. Niemiecki koncern nowym modelem chce zwrócić uwagę klienteli, że w ogóle mają możliwość zamówienia takiego samochodu.
Nowy Tayron został umieszczony pomiędzy Tiguanem, a Touaregiem. Ma zapewnić Volkswagenowi stały byt w segmencie dużych, rodzinnych SUV-ów. Z przodu można mieć problem z odróżnieniem nowego modelu od dobrze znanego Tiguana. Standardem ma być łącząca przednie reflektory blenda oraz podświetlane logo. Patrząc z boku na bryłę samochodu, moim pierwszym skojarzeniem był wydłużony Tiguan. W porównaniu do mniejszego brata, Tayron ma 11 centymetrów większy rozstaw osi oraz jest 25 centymetrów dłuższy. To pozwoliło zmieścić trzeci rząd i nawet komfortowo zapewnić podróż osobom, których wzrost nie przekracza 160 cm.
Z perspektywy kierowcy nie zauważymy zbyt wielu różnic między Tayronem, a Tiguanem. Konsola środkowa wygląda identycznie, tak samo jak kierownica i tunel środkowy. Wybierak skrzyni biegów znajdziemy przy kole kierownicy, a centralne pokrętło odpowie za głośność radia czy wybór profili jazdy. Lekko przebudowane dekory, w połączeniu z oświetleniem ambiente oraz prawdziwym drewnem naprawdę robią wrażenie. Podróż na tylnej kanapie może być naprawdę komfortowa. Wydłużenie rozstawu osi pozwoliło na zwiększenie światła drzwi tylnych oraz miejsca na nogi. Przy 185 centymetrach wzrostu nie odczułem żadnego dyskomfortu i nawet kilkaset kilometrów bez przerwy nie byłoby problemem. Skrajne fotele mogą być podgrzewane oraz przesuwane, a także mają regulowane oparcie.

Przy złożonych fotelu trzeciego rzędu miejsca w bagażniku mamy aż nadto, a 4-osobowa rodzina bezproblemowo zmieści się na dłuższe wakacje (885 litrów). Rozkładając siedzenia zapewnimy miejsce dla dwóch osób niewielkiego wzrostu, wciąż mając do swojej dyspozycji 345 litrów pojemności.
Nowy Volkswagen Tayron otrzyma pełen zestaw wyposażenia. Klienci mogą do swoich sztuk dobierać najnowszą generację zawieszenia DCC Pro, system głosowy na bazie Chatu GPT czy reflektory LED Matrix z prawie 40 000 diodami. Jeżeli chodzi o gamę silnikową, do naszej dyspozycji zostaną przekazane benzynowe jednostki w odmianie 150, 204 i 265 koni mechanicznych. Fanatycy diesli również znajdą coś dla siebie – warianty mocy 150 albo 193. Marka kontynuuje również wersje PHEV dla swoich silników, a zamawiający będą mogli otrzymać do swojej dyspozycji 204 lub 277 konie mechaniczne.


Nowego Tayrona będzie można zamawiać jeszcze w tym roku. Pierwsze sztuki będą zjeżdżać na przełomie lutego i marca przyszłego roku. Co ważne, ten model będzie produkowany w Wolfsburgu, co ma zapewnić ciągłość dostaw i ograniczyć czas oczekiwania klientów (który w przypadku Tiguana jest wręcz horrendalnie długi). Cena? Porównując z analogiczną wersją wyposażeniową Tiguana (a Volkswagen utrzyma Life, Life Plus, Elegance, R-Line oraz R-Line Plus), mówimy tu o dopłatach rzędu 11 000 złotych. 1000 złotych za każdy dodatkowy centymetr rozstawu osi. Jeśli niemiecka marka zadba o odpowiednie rozreklamowanie samochodu, może to być solidny konkurent w segmencie siedmioosobowych SUV-ów.
Kacper Mazur
fot. Autor / Volkswagen







