Wiele marek porzuca silniki wysokoprężne jednak nie Audi. Ich nowa jednostka napędowa nie tylko jest zdecydowanie bardziej ekologiczna, lecz również nie ma żadnego opóźnienia turbosprężarki.
Kiedyś diesle królowały w salonach samochodowych, jednak teraz zeszły na boczny tor i nadal są marginalizowane przez producentów. Niestety normy emisji spalin, afera dieselgate oraz słupki sprzedażowe są nieubłagane dla silników wysokoprężnych. Nie oznacza to jednak, że wszyscy porzucili te jednostki napędowe. Audi wciąż widzi w nich potencjał od 1989, kiedy to pierwszy raz diesel wszedł do ich oferty. Ba, nawet wrzucili kiedyś wysokoprężną V12 do Audi R8, jednak ten wariant nigdy nie trafił na linie produkcyjne. Z kolei w tym roku cztery pierścienie pokazały swojego 3-litrowego diesla V6 z elektrycznym wspomaganiem.
Nie jest to pierwszy raz kiedy Audi zaserwowało klientom diesla z układem miękkiej hybrydy. Jednak debiutująca w Audi A6 i Q5 jednostka napędowa po raz pierwszy doczekała się elektrycznej sprężarki umieszczonej za turbosprężarką i chłodnicą międzystopniową w kanale dolotowym. Jak to działa? Kiedy wciskamy pedał gazu powietrze przechodzi przez turbosprężarkę, a następnie jest dodatkowo sprężane przez elektryczną sprężarkę przed trafieniem do komory spalania. Efekt? Dostajemy większy moment obrotowy przy niskich obrotach i praktycznie brak opóźnienia turbosprężarki. Audi pokusiło się nawet o stwierdzenie, że ich nowy diesel oferuje reakcję porównywalną z samochodem elektrycznym o podobnej mocy.

Duża moc i świetnie przyśpieszenie w nowym TDI od Audi
Nowa jednostka dostarcza 299 Km mocy oraz 580 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W porównaniu z poprzednikiem maksymalne ciśnienie doładowania wynoszące 3,6 bara osiąga prawie o sekundę szybciej. Poza tym koło sprężarki obraca się o około 40 procent szybciej, osiągając 90 000 obr./min w zaledwie 250 milisekund. Pozwala to na ostrzejszą reakcję na starcie, dzięki czemu pojazd pokonuje „o ponad długość samochodu więcej” w ciągu pierwszych dwóch i pół sekundy. Nie zapomnijmy o systemie miękkiej hybrydy, który dorzuca kolejne 24 KM mocy oraz 230 Nm momentu obrotowego. Takie połączenie pozwala A6 wystrzelić od zera do setki w zaledwie 5,2 sekundy, a jej praktyczniejsze wcielenie, aby tego dokonać, potrzebuje tylko o 0,1 sekundy więcej. Z kolei Q5 skraca ten czas do 5 sekund pomimo większej masy.
Co prawda złożoność układu brzmi jak dobra łamigłówka dla mechanika w przypadku awarii, jednak Audi uspakaja swoich klientów. Niemiecka marka twierdzi, że trwałość została poprawiona w porównaniu z poprzednią wysokoprężną V6. Wszak mówimy tutaj o silniku „EA897evo4”, czyli ewolucji diesla, który wjechał na rynek w 2010 roku i był jednym z bohaterów afery dieselgate. Cóż… może pozwoli odzyskać w pewnym stopniu dobrą reputację silników wysokoprężnych. Ma do tego potencjał. Może on nawet pracować na oleju roślinnym poddanym hydrorafinacji (HVO). Zmniejsza on emisję CO₂ nawet o 95 procent w porównaniu z konwencjonalnym olejem napędowym.
Damian Kaletka
fot. Audi







