Najnowsza odsłona Renault Clio, jest pierwszą, która nie stanowi rozwinięcia stylizacyjnego poprzednika. Zamiast tego, samochód oferuje wyrazisty design, mnóstwo przykuwających uwagę, detali oraz wnętrze, doskonale wpisujące się w obowiązujący dresscode producenta. Czym jeszcze, będzie chciało przekonać do siebie Clio numer 6?
Renault Clio, to jeden z największych przebojów sprzedażowych na Starym Kontynencie. Przez 35 lat, francuski mieszczuch, sprzedał się w ilości 17 milionów egzemplarzy i właśnie doczekał się nowej, szóstej odsłony. Producent zapewnia, że Clio anno domini 2026, będzie mieć najwięcej systemów wspomagających w klasie (29), zrewolucjonizuje standard funkcjonalności oraz design wnętrza samochodów segmentu B. Ile w tym prawdy? Dwa dni z Clio, pozwoliły dokonać pierwszych weryfikacji.
Design nowego modelu Renault, to coś zupełnie nowego, na tle poprzedników. Samochód stał się zdecydowanie bardziej atletyczny, za sprawą wyraziście narysowanych przednich błotników oraz maski. Stosunkowo niewielkie reflektory oraz grill, dodatkowo potęgują wrażenie muskularności nowego mieszczucha. Z pewnością, to najbardziej wyrazista facjata w rodzinie Renault i jeśli samochód na zdjęciach nie przekonuje, to zapewniam, że na żywo, jest trochę lepiej. Nie zmienia to faktu, że raczej trudno jest mi przekonać się do nowego frontu Clio. Przywodzi mi trochę na myśl la viande de cochon.

Wyrazistość jest teraz w modzie
Kiedy spojrzysz na nowe Clio z innej perspektywy, uwagę przykują proporcje nadwozia. Najnowsze Renault, otrzymało mocno wydłużony przód, z dość sporym zwisem. Nie jest to nic szczególnie szokującego, w porównaniu do tylnej części auta. Tą, zakończono zaskakująco ostro, niemal pionowym cięciem. Jako całość, Clio prezentuje się naprawdę dobrze. Sylwetka przepełniona jest dynamiką, jakby sama miała narzucać tempo, miejskiej dżungli. Jest to też pierwsze Renault, od czasów Spidera (z 1999 roku), które otrzymało podwójne, tylne światła. Do tych, też musisz przywyknąć.
Rozstaw osi, zwiększony o 8 mm względem poprzednika. Nie wpłynie to na rewolucyjne zwiększenie przestronności wnętrza i tak faktycznie jest. O ile kierowca oraz pasażer, nie mają powodów do narzekań, tak z tyłu, miejsca jest co najwyżej dla dzieci. I nie jest to jedyny przytyk w stronę nowego Renault. Nie potrafię zrozumieć zachwytu dla całej „wajchologii”, umieszczonej na prawo od kierownicy. Patrząc od góry, otrzymujesz do dyspozycji selektor skrzyni biegów. Drugi przełącznik, obsługuje wycieraczki, a ostatni — radio. Wydaje się logiczne? Być może. W praktyce, kiedy wszystko wykonujesz odruchowo, zamiast przełączyć bieg na D, uruchamiasz najwyższy bieg wycieraczek.

Innym przytykiem jest ograniczenie miękkich materiałów, praktycznie do minimum. Clio, to prawdziwy, twardy charakter, który miękkość serca, okaże dosłownie w kilku miejscach. Będą to podłokietniki, kierownica oraz wypełnienie obszycia deski rozdzielczej. Na pocieszenie, z pewnością można zaliczyć solidne spasowanie elementów oraz ogólne uporządkowanie kokpitu. Szczególne zainteresowanie, wzbudziło we mnie wspomniane obszycie kokpitu. To, biorąc pod uwagę zarówno miękkość gąbki, jak i fakturę materiału, w dotyku najbardziej przywodzi na myśl, styropian. Co zdecydowanie zasługuje na plus, to system multimediów z nawigacją satelitarną Google. Działa zupełnie, jak w telefonie i trudno o coś lepszego na rynku.
Downsizing i rightsizing
A jak jeździ nowe Clio? Samochód, oferowany jest w jednym z trzech silników. Gama, otwiera 115-konne, benzynowe 1.2 l, dostępne zarówno z manualną, jak i automatyczną skrzynią biegów. Drugą propozycją, jest wariant zasilany gazem LPG (taki sam silnik, moc 120 KM). Ostatnią, full hybrid E-Tech, opartym na motorze 1.8 l. Moc systemowa flagowego Clio, to 160 KM. Takie stado, rozpędza najnowsze Renault do 100 km/h, w 8.3 sekundy, a prędkość maksymalna, to 180 km/h. Na tym nie koniec ciekawostek, ponieważ wg. producenta, maksymalny zasięg hybrydowego Clio, to 1000 km (wariant z LPG, jest w stanie przejechać do 1600 km)!

Na czas prezentacji, do dyspozycji otrzymałem samochód z najmocniejszym napędem. Co z pewnością mogę przyznać, to fakt, iż deklaracja tysiąca kilometrów na zbiorniku paliwa, wcale nie jest przesadzona. Podczas dość spokojnego uwalniania się z Warszawy, średnie zużycie paliwa, nie przekraczało 4,5 litra na 100 km (dodam, że prezentacja modelu, zbiegła się z falą najsilniejszych mrozów). Kiedy warunki pozwoliły mocniej wcisnąć pedał gazu, komputer pokładowy wskazał lekko, powyżej 5 l/100 km. 160 koni, całkiem sprawnie radzi sobie z rozpędzeniem małego Renault, choć przy żwawym tempie jazdy, skrzynia dość chętnie podbija obroty silnika.
Co zmieniło się w praktyce?
I tutaj pojawia się doskonały moment, by zestawić ze sobą dwa hybrydowe napędy E-Tech. Jak zapewne pamiętacie, poprzednie Clio, wyposażone było w 145-konny zestaw, oparty na wolnossącym 1.6 l. Samochód świetnie czuł się w mieście oraz na przedmieściach, jednak podróż autostradą, przyprawiała o ból głowy. Obecny model, pod tym względem, wypada już znacznie lepiej. Jazda ze stałą szybkością autostradową, nie przyprawia już o krwotok z uszu. Chyba, że często będziesz przyspieszać, by powrócić do swojego tempa jazdy.
Sama przekładnia Multi-mode, w stosunku do poprzedniego Clio, utrzymała wszystkie swoje zalety i wady. Mimo, że do dyspozycji jest jedno przełożenie więcej. Tutaj skupię się na drugiej grupie, bo obfitość piętnastu (dokładnie tak, 15) biegów sprawia, że dobranie odpowiedniego, potrafi zajmować więcej czasu, niż zwykle. Co więcej, Clio potrafi sporadycznie zaakcentować zmianę, brzydkim szarpnięciem. Najczęściej, dzieje się tak w momencie zmiany stylu jazdy. Kiedy podróżujesz w przewidywalny sposób, przekładnia gładko dobiera biegi.

Clio chętnie ucieknie z miasta
Zawieszenie, będzie jednak nastrajać do mocniejszego wgniatania pedału gazu. Pewne prowadzenie, dostarczające rozsądną ilość radości z jazdy, nie jest okupione nadmierną twardością zawieszenia. Przy szybko pokonanym wjeździe do autostrady, auto zachowywało się pewnie, choć przechył nadwozia, był już wyraźnie wyczuwalny. Na drodze szybkiego ruchu, Clio zachwycało spokojem i stabilnością jazdy.
Nowe Renault, to samochód, w którym poczujesz się dobrze. Auto przekonuje bogatym wyposażeniem, naprawdę dobrym prowadzeniem i obiecuje rzadkie wizyty na stacji benzynowej (wynik spalania znajdziesz na jednym ze zdjęć i wierz mi — wcale nie oszczędzałem auta). Owszem, skrzynia bywa czasami wkurzająca, a do wyglądu, musisz po prostu przywyknąć. Obawiam się jednak, że jeśli znasz poprzednie generacje Clio, to możesz zatęsknisz za miękkimi materiałami. Pocieszeniem, może okazać się wybór odmiany esprit Alpine, którą — przynajmniej w ostatniej odsłonie — byłem oczarowany.

Pięć stówek ekstra, w stosunku do poprzednika, to uczciwa cena
Szósta odsłona Clio, ma jeszcze jedną, ważną zaletę. Cennik modelu, zaczyna się z pułapu 84 900 złotych. To oznacza, że nowość w gamie Renault, jest droższa od poprzednika o banknot z Janem III Sobieskim. Co ciekawe, wersja hybrydowa, podrożała względem poprzednika o 600 złotych i kosztuje co najmniej 106 900 złotych. Clio, poza trzema silnikami w gamie, jest dostępny również w jednym z trzech wariantów wyposażeniowych. Już podstawowy evolution, ma na pokładzie m. in. 10 calowy wyświetlacz multimediów oraz 7” ekran zegarów, w pełni LED-owe oświetlenie, czujniki parkowania oraz wszystkie, konieczne systemy wspomagania i bezpieczeństwa. Poza wspomnianym wcześniej esprit Alpine, znajdziecie również odmianę techno, w którą „ubrano” prezentowany samochód.
Wyjazd na jazdy testowe został sfinansowany przez Renault Polska, aczkolwiek firma nie miała wglądu i wpływu na treść przygotowanej publikacji.
Co tutaj mamy? Między innymi, dwa, pełnowymiarowe wyświetlacze multimediów, automatyczną klimatyzację, asystenta świateł drogowych, tryby jazdy Multi-sense, nawigację satelitarną, oświetlenie ambientowe, kamerę cofania, czy kartę, zamiast kluczyka. Ponadto, testowane Clio, było doposażone o lakier metalizowany, 18 calowe felgi, ładowarkę indukcyjną oraz pakiety wyposażenia, ze wszystkimi dodatkami. Tak wyposażone auto, zostało wycenione na 126 100 złotych (baza — 92 900 zł).
Marcin Koński
Zdjęcia Renault Clio 2026:



























