Wielu producentów porzuca silniki wysokoprężne i ogranicza się jedynie do benzyniaków i elektryków. Jednak nie Audi. Niemiecki producent uznał, że wpakuje do swojego SUV-a 3-litrowego diesla, do 7 miejsc oraz ogromny bagażnik. Nowe Audi Q7 ma jeszcze kilka asów w wydechu.
Niemiecka marka spojrzała na swojego SUV-a i ubrała go w nowocześniejsze ciuszki lepiej pasujące do nowego języka projektowego Audi. Z przodu dominuje grill Singleframe, który opcjonalnie może być podświetlany. Tuż obok znajdziemy wąskie reflektory Digital Matrix LED z technologią micro-LED, a dla wersji S-Line możemy liczyć na agresywniejsze wloty powietrza w rogach zderzaka oraz większe felgi. Poza tym samochód wyróżnia się masywniejszą sylwetką, którą podkreśla niemal pionowy słupek D oraz niemal równa linia dachu. Z kolei z tyłu czekają na nas lampy OLED nawiązujące do modelu A6. Tuż pod nimi znajdziemy wąską listwę świetlną, a w rogach zderzaka prawdziwe końcówki wydechu. Jest to coś czego często mi brakuje w wielu samochodach, więc już na starcie Audi u mnie zapunktowało.

Zapomnijcie o fizycznych przyciskach
Z kolei we wnętrzu znajdziemy przeprojektowane wnętrze zdominowane przez zestaw ekranów. Cyfrowe zegary wraz z centralnym ekranem zostały połączone w jeden twór. Z kolei pasażer zasiadający na przednim siedzeniu otrzymał swój dodatkowy ekran, który znajduje się poza zasięgiem wzroku kierowcy. Nie zabrakło także masywnego tunelu środkowego z eleganckim wykończeniem oraz dwoma ładowarkami indukcyjnymi. O fizycznych przyciskach zapomnijcie. Te zostały ograniczone do minimum.
Wraz z dieslem w ofercie Q7 debiutuje nowy układ siedzeń 2+2+2. W takim wypadku dostajemy w drugim rzędzie siedzeń dwa fotele kapitańskie zamiast tradycyjnej kanapy. Ale spokojnie wariant 7-osobowy również będzie w sprzedaży. Co więcej, kanapa w drugim rzędzie siedzeń pomieści nawet do trzech fotelików, a czwarty możemy umieścić na przednim siedzeniu. Taka praktyka również nie zdarza się zbyt często. Z bajerów mamy także szklany dach ze zmienną przezroczystością i zintegrowanym podświetleniem. Zamiast tradycyjnej rolety dostajemy 9 segmentów, które możemy zaciemnić wedle naszych potrzeb. Mamy także ogromny bagażnik, który w przypadku wersji 5-osobowej pomieści aż 806 litrów. Z kolei gdy złożymy wszystkie siedzenia to wzrasta do godnych pochwalenia 2075 litrów.

Mocny diesel pod maską
Wisienką na torcie jest oczywiście jednostka napędowa. Jest to dobrze znany 3-litrowy TDI V6, który doczekał się 48-woltowej instalacji w ramach miękkiej hybrydy MHEV Plus. Dostaniemy go w dwóch wariantach. Słabszy oferuje 245 KM mocy oraz 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Mocniejszy silnik oferuje zacniejsze 299 KM mocy oraz 630 Nm momentu obrotowego. Do tego rzecz jasna mamy napęd na obie osie Quattro oraz 8-stopniową przekładnię tiptronic. Z kolei o eliminacje turbodziury odpowiada elektryczna sprężarka EPC.
Ogromnym atutem tego samochodu będzie jego spalanie, które według deklaracji producenta wynosi zaledwie 7,1 do 8 litrów na setkę. Jak na tak duży samochód i taką moc jest ono przyzwoite. Poza tym mamy dostać zasięg przekraczający 1000 km. Do tego Q7 w dieslu oferuje samoblokujący centralny mechanizm różnicowy, który rzekomo świetnie sprawdzi się zarówno na asfalcie jak i poza utwardzonymi drogami, a całość dopełnia opcjonalnie zawieszenie pneumatyczne oraz sportowo pneumatyczne czy też tylna oś skrętna.

Wiele bajerów
Na jego pokład trafiło też kilka nietypowych bajerów. Mianowicie nasze kierunkowskazy wyświetlają się na drodze… co? Po odpaleniu migacza na drodze pojawi się specjalny animowany sygnał świetlny. Czy jest to potrzebne? Niekoniecznie, ale macie bajer, którym możecie pochwalić się przed znajomymi. Nie zabrakło także aktywnego tempomatu Adaptive Driving Plus, Emergency Assist czy nawet elektrycznego otwierania i zamykania drzwi. Opcjonalnie możemy dorzucić do samochodu nagłośnienie Bang & Olufsen ze wzmacniaczem o mocy 1360 W i technologią 4D. Czyli poza samym dźwiękiem system wprawia w wibracje nasze fotele.
Ile za to wszystko? Na zachodzie podstawowe Audi Q7 zostało wycenione na 87 900 euro. Z kolei za mocniejszy wariant zapłacimy od 90 500 euro. Jego sprzedaż ruszy w Europie już latem, więc zapewne niedługo doczekamy się polskiego cennika.
Damian Kaletka
fot. Audi







