Norma 6.2, czyli dobry moment na zakup nowego auta

Od września rynek nowych samochodów zmieni się. Jak bardzo? To zależy od tego, czy producenci aut zdążą z wprowadzeniem zmian wymaganych przez normę 6.2. Odwiedziłem kilka salonów… i?

Można zarobić! Znaczy nie, bo w sumie zakup nowego auta to nie inwestycja. Można mniej stracić! 

O co w ogóle chodzi? Mało się o tym mówi, ale kilkadziesiąt tysięcy Volkswagenów czekających na homologację na lotnisku w Berlinie to właśnie początek góry lodowej. Gdzie jest jej koniec? Chwilowo z rynku zniknie wiele wersji aut – niektóre z nich bezpowrotnie. 

Jeżeli chcesz kupić BMW serii 7 lub M3, Mercedesa V12 pod maską, Audi SQ5 3.0 V6, któreś z aut VAG-a z silnikiem 2.0 TDI o mocy 240 KM, Peugeota 308 GTi, obojętnie jakie Porsche czy Forda z dwulitrowym ecoboostem to radzę się pospieszyć. Producenci tych aut na razie wstrzymali produkcję nowych egzemplarzy. Dostępne są tylko auta z placów. 

Nie inaczej sprawa wygląda wśród aut dla zwykłych zjadaczy chleba. Znika wiele jednostek wolnossących – np. 1.4 100 KM i 1.6 115 KM w Oplu. Seat wycofuje bardzo popularne 1.4 TSi 125 KM (na jesieni zastąpi go jednostka 1.5 TSi 130 KM). Przykładów można mnożyć. 

Co teraz? Zaczęło się od dieselgate, a kończy się nowym rozdziałem. Silniki benzynowe muszą od września być wyposażane w filtr sadzy (GPF). Diesle, poza standardowym już DPFem i AdBlue, dostaną kilka dodatkowych filtrów likwidujących tlenki azotu. 

Z punktu widzenia klienta można uznać, że spoko – inżynier zaprojektuje, fabryka zamontuje. Tyle że to wszystko będzie trwało, bo… producenci zostali zaskoczeni szybkością zmian i wiele modeli nie zostało jeszcze przebadanych. Oznacza to, że na nowo zamówione auto trzeba będzie poczekać. W niektórych przypadkach całymi miesiącami. U jednego dealera Skody usłyszałem, że Octavię 1.0 115 KM odbiorę najwcześniej… na wiosnę. 

Jest jednak plus tej sytuacji. Jeśli szukasz nowego auta to obecnie kupisz je taniej, niż na przełomie roku. 

Oto trzy przykłady kompaktów kombi, które zostały mi zaproponowane od ręki – są już na placu zarejestrowane (we wrześniu dealer nie będzie mógł sprzedać nowego, niezarejestrowanego auta z normą 6.1) i niesamowicie dobrze wyposażone! 

Seat Leon 1.4 TSi 125 KM Xcellence ze światłami FullLED i pakietem Comfort+ i czujnikami wspomagającymi kierowcę w standardzie przeceniony z 90 951 zł na 82 500 zł i mam wrażenie, że jeszcze można co najmniej końcówkę urwać. 

seat leon excellence Norma 6.2, czyli dobry moment na zakup nowego auta

Opel Astra 1.4T 150 KM ST Dynamic + automat z pełnym wyposażeniem, czujnikami wspomagającymi kierowcę, lepszymi materiałami (wersja Enjoy to plastic is fantastic), dużym ekranem dotykowym przeceniona z 96 650 zł na 84 636 zł i mam pewność, że na 84 000 zł by się skończyło. Gdyby dla kogoś to było za dużo, wersja Enjoy (1.4 125 KM – świetnie ten silnik sobie radzi w tej budzie) z pakietem Business (dwustrefowa klima już jest) jest do wyjęcia już za 68 tys. zł. 

astra enjoy Norma 6.2, czyli dobry moment na zakup nowego auta

Ford Focus III 1.0 T 140 KM w wersji ST Line + dodatki. Pakiet stylizacyjny, mocny Ecoboost, który kręci się bardzo przyjemnie, biksenony, nawigacja, pakiet zimowy i komfortowy (w zasadzie wszystko bez szklanego dachu) przeceniony z 99 460 zł na 78 900 zł (21K!!!), a myślę, że sprzedawca nie powiedział ostatniego słowa. 

Oczywiście proste wersje z manualną klimą są do wyjęcia również o wiele taniej. Podstawowego Focusa – ze względu na emisję i nowy model – można wynegocjować z dodatkowym wyposażeniem za niewiele ponad 50 tysięcy złotych.

Warto ruszyć do salonów!

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...