Nowy model Mitsubishi czerpie pełnymi garściami z projektu Nissana.
Jak ktoś narzeka na politykę koncernu Stellantis, to najwyraźniej nie widział ostatnich wyczynów Mitsubishi. Japońska marka, która dawniej miała prawdziwe legendy – jak Lancer czy 3000 GT obecnie opiera swoją gamę na modelach Nissana i Renault. Wyjątkiem jest Outlander. Pozostałe modele to klony ze zmienionym znaczkiem.
Nie inaczej jest w przypadku pokazanego modelu Eclipse Cross. Podobieństw do Nissana Leaf najnowszej generacji nie trzeba szukać. Wykorzystano tutaj platformę CMF-EV którą opracował sojusz Renault-Nissan-Mitsubishi. Co za tym idzie, mamy do czynienia z samochodem elektrycznym. Model dostępny będzie z akumulatorami o dwóch pojemnościach 52 kWh oraz 75 kWh. Pod maską zaś pracuje silnik elektryczny o dwóch wariantach mocy. Podstawowa wersja rozwija 174 KM, mocniejsza oferuje 214 KM. W obu przypadkach napęd trafia na przednie koła. Zasięg deklarowany przez producenta wynosi nawet 488 km.
Kolejną ciekawostką jest fakt, że Eclipse Cross zbudowany na modelu Nissan Leaf trafi wyłącznie na rynek Stanów Zjednoczonych. Wariant przygotowany na Europe oparty jest na Renault Scenic E-TECH. Tutaj również mamy do czynienia z elektrykiem. Na zakończenie ważna informacja – pomimo tego, że wariant europejski zadebiutował już w zeszłym roku, to do tej pory niedostępne są jego cenniki.

Podejście Mitsubishi związane z cięciem kosztów poszło zdecydowanie za daleko. Marka nie ma żadnego modelu, który budowałby przewagę nad konkurencja. Przedstawiony crossover nawet jeszcze nie trafił do sprzedaży. W dodatku jest pojazdem elektrycznym a z te auta nie cieszą się specjalną popularnością. Można rzec, że pomimo większej gamy modelowej Mitsubishi zmierza w tym samym kierunku co włoska Lancia. Najlepszy w tym jest fakt, że obie marki mają bogatą historię rajdową.
Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Mitsubishi
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube:







