Niebywały rarytas, Jaguar XJR-S w wersji Le Mans wrasta w chodnik…

Aż oczy bolą, jak się na to patrzy. Niegdyś piękny, błyszczący, bardzo szybki i nie lada rzadki okaz cieszył właściciela. Od kilku lat wrasta w chodnik na jednym z ursynowskich parkingów w Warszawie…

Mowa o Jaguarze XJR-S, czyli jednej z 350 sztuk angielskiego coupe z silnikiem V12 o pojemności 5.3 litra, który został skonstruowany przez oddzielną spółkę należącą do TVR i Jaguara. Ale to nie wszystko. Ten egzemplarz jest jeszcze rzadszy. Pochodzi z 1988 roku i ma plakietkę “Le Mans”, co oznacza, że jest jednym ze 100 wyprodukowanych kiedykolwiek egzemplarzy, które powstały na cześć słynnego francuskiego toru wyścigowego, a w zasadzie na cześć zwycięzcy jednego z wyścigów na tym torze – takiego właśnie Jaguara.

XJR-S fabrycznie wyposażany był w specjalnie zaprojektowane, bardzo lekkie felgi aluminiowe, utwardzone i lekko obniżone zawieszenie oraz bardziej czuły układ kierowniczy.

 

 

Nie wiadomo czy właściciel żyje czy też umarł. Nie wiadomo czy w samochodzie coś się zepsuło i właściciela nie było po prostu stać na naprawdę. Poszperałem trochę po internecie i udało mi się ustalić, że na początku lat 90-tych dość młody człowiek, biznesmen poruszał się właśnie tym autem. Jakie niefajne musiały być jego dalsze losy, skoro porzucił tak piękny kawałek historii motoryzacji?

Ciekawe czy znajdzie się ktoś, kto przywróci to auto do takiego stanu jak na zdjęciu poniżej i czy to będzie w ogóle możliwe…

Jaguar V12 Niebywały rarytas, Jaguar XJR S w wersji Le Mans wrasta w chodnik...

Adam Gieras

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...