Amerykanie pokazali właśnie niesamowity supersamochód o nazwie Hennessey Blackbird. Bazuje na klasycznej motoryzacji i wygląda kosmicznie, a przy tym nie ma krzty elektromobilności.
Trzeba przyznać, że ten samochód wygląda nieziemsko. Niesamowite linie, załamania, piękne felgi, a do tego ten rakietowy tył z układem wydechowym w niecodziennym kształcie. Po prostu ten samochód bardziej przypomina samolot lub pocisk niż klasyczny pojazd.
To auto stworzone zostało dla fanów klasycznej motoryzacji. Nie po to, by bić kolejne rekordy, a po to by cieszyć się manualną skrzynią biegów czy świetnym silnikiem V8. W tym celu z wnętrza zniknęły wszelakie rozpraszacze. To rzadkość by w aucie z 2026 nie było żadnego ekranu.

Jest za to ogromna kierownica z cienkim wieńcem spłaszczonym u dołu, dużo metalu oraz gałka od sześciobiegowego manualu. Poza tym genialne materiały i szereg minimalistycznych tub – czy to od zegarów czy wlotów powietrza.
Duża moc, mało kilo
Jak mawia stare porzekadło – masa wrogiem przyspieszenia. Hennessey w tym modelu postawiło na wolnossące V8 o pojemności aż 6,2 litra. Takich rzeczy się już dziś nie robi, a motor kręci się aż do 9 tysięcy obrotów.

Moc tego zestawu to 800-850 koni mechanicznych, która za pomocą manualnej skrzyni trafi na tylne koła. To już potworne możliwości, które przestraszą niejednego kierowcę.
Masa auta natomiast to tylko 1360 kilogramów. Wszystko dzięki konstrukcji z włókna węglowego. A przekłada się to na około 2,5 sekundy do setki oraz prędkość maksymalną dochodzącą do 354 km/h.

Takie auto musi być drogie
Pierwsze auta trafią do klientów dopiero w 2029, bo najpierw amerykańska fabryka musi skończyć produkcję F5 Venom, czyli innego modelu tej marki. Cena opisywanego modelu to 2,5 miliona dolarów. Produkcja będzie limitowana do 71 egzemplarzy.
Jak wam się podoba to dzieło, które szokuje aerodynamiką i możliwościami ?
Konrad Stopa
fot. Hennessey







