Morgan Plus Four – turbokozak w stylu retro

To zupełnie nowy Morgan, choć wcale na to nie wygląda. Pod maską ma turbodoładowany silnik z BMW i po prostu wymiata swoim wyglądem.

Morgan może nie robi bardzo zaawansowanych samochodów, ale ma swoją małą grupę odbiorców kochających jego styl. Tak małej manufakturze z trudem przychodzą nowe projekty. Wolą raczej udoskonalać to, co już jest. Tym bardziej podziwiam Brytyjczyków, że tym razem mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym, choć wcale na to nie wygląda.

Producent z Malvern Link produkuje 4-cylindrowe Morgany pod różnymi nazwami od 1950 roku. Wszystkie wyglądają z grubsza tak samo i nowy model nie jest tu wyjątkiem. Wyróżnia się technologią, bo dzieli jedynie 3% części z poprzednikiem. Podwozie stalowe zostało tutaj zastąpione aluminiowym, co ogranicza masę samochodu. Panele nadwozia nadal wykorzystują stelaż pomocniczy z drewna. Cały proces budowy Morgana to ręczna robota rzemieślników i stolarzy z Wielkiej Brytanii.

Pod maską Morganów od lat pracują motory kupowane od BMW. Tutaj nie jest inaczej, bo dwulitrowa jednostka o mocy 252 KM jest doskonale znana z bawarskich limuzyn. W lekkim nadwoziu Morgana radzi sobie nadzwyczaj dobrze – 4,8 s trwa sprint do 100 km/h, a maksymalnie można pojechać 240 km/h. Producent deklaruje zużycie paliwa na poziomie 7 l na 100 km, co należy uznać za bardzo dobry wynik. Po raz pierwszy Morgan daje wybór skrzyni biegów pomiędzy 8-biegowym automatem i 6-biegowym manualem. Dla mnie obowiązkowo skrzynia ręczna. Tak, proszę zapakować.

2020 morgan plus four 3 1024x576 Morgan Plus Four   turbokozak w stylu retro

Retro design nie znaczy, że w samochodzie brakuje bajerów. Są tu takie nowoczesne wynalazki jak łączność Bluetooth lub lampki oświetlające podłoże przy drzwiach. Jazdę uprzyjemnia system audio, a wspomaganie kierownicy jest standardem, co przedtem nie było oczywiste.

Bartłomiej Puchała
fot. Morgan

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.