Po wielu latach projektowej stagnacji japońska marka postanowiła nareszcie wziąć się do pracy. Nowe Mitsubishi Pajero nie wygląda jak żadne Renault, a pod jego maską znajdziemy silnik diesla. Do tego nie zabraknie niezłego wyposażenia.
Przez ostatnie lata patrzyłem na Mitsubishi ze sporą dozą politowania. Japoński producent serwował nam samochody, które de facto były produktami Renault ze zmienionym znaczkiem. Klienci nie byli przekonani do Mitsubishi ASX, bazującego na Capturze czy też do Colta żywcem wyciągniętego z Clio. Na szczęście producent uznał, że pora zabrać się do pracy i stworzyć swój autorski projekt. Nie wybrali przypadkowej tabliczki, a legendarne i kultowe Pajero, które właśnie doczekało się nowej odsłony. Warto było poczekać te kilka lat. Wszak Mitsubishi Pajero zniknęło z rynku w 2021 roku.
Nowe Pajero nie próbuje udawać samochodu terenowego będąc SUV-em z dodatkowymi plastikami. Nie, to pełnoprawna terenówka. Producent wykorzystał ramę z modelu L200, a następnie zmodyfikował ją na potrzeby nowego modelu. Chociażby zwiększyli udział stali o wysokiej wytrzymałości, co pozwoliło zwiększyć sztywność konstrukcji. Przeprojektowano także zawieszenie i z przodu znajdziemy podwójne wahacze, z kolei z tyłu sztywną oś z układem pięciu wahaczy. Warto wspomnieć o samym skoku zawieszenia, które ma pozwalać na utrzymanie przyczepności nawet na bardzo nierównym podłożu. Do tego mamy prześwit o wielkości 230 mm oraz kąt natarcia 30,4 stopnia, kąt rampowy 22,6 stopnia oraz kąt zejścia 25,8 stopnia. Nieźle. Do tego dostaliśmy niemal idealny rozkład masy pomiędzy osiami wynoszący 52:48.

Japoński kawał blachy
Nowa odsłona Pajero mierzy 4920 mm długości, 1925 mm szerokości, 1910 mm wysokości oraz może pochwalić się rozstawem osi mierzącym 2870 mm. Jak przystało na samochód terenowy dostaliśmy wiele prostych linii, kanciaste rysy oraz mocno wyeksponowane nadkola, które skrywają 20-calowe felgi. Te w zależności od wersji zostały obute oponami Toyo Open Country H/T lub Bridgestone Dueler H/T w rozmiarze 255/55. Mamy też duże przeszklenia, boczne stopnie ułatwiające wsiadanie czy też masywne chlapacze. Niestety z tyłu samochodu zniknęło charakterystyczne koło zapasowe. To znajdziemy teraz pod samochodem.
Z kolei we wnętrzu znajdziemy trzy rzędy siedzeń i do siedmiu miejsc. Warto także wspomnieć, że środkowy rząd możemy przesuwać w zakresie do 150 mm i możemy go także złożyć, aby ułatwić pasażerom dostanie się na tylne siedzenia. Natomiast z przodu znajdziemy dwa 12,3-calowe ekrany, jednak w droższych wersjach zastępują je większe, 14,3-calowe wyświetlacze. Pomimo sporych ekranów Mitsubishi doskonale wie, czego chcą klienci. Stąd też nadal do obsługi podstawowych funkcji otrzymamy fizyczne przyciski, czy też pokrętło od zmiany ustawień napędu na cztery koła. We wnętrzu znajdziemy kultowy Multi Meter, jednak zamiast dodatkowego zestawu wskaźników na szczycie deski dostaniemy jego cyfrowy odpowiednik w centralnym ekranie. Mamy też niezłe wyposażenie pokroju 12-głośnikowego audio od Yamahy, trzystrefowej klimy, chłodzonego schowka w podłokietniku i podgrzewanych foteli w środkowym rzędzie siedzeń. Dostaliśmy także świetne wygłuszenie, które zawdzięczamy podwójnie laminowanym szybom oraz przedniej szybie o właściwościach akustycznych.

Terenówka z prawdziwego zdarzenia
Oczywiście Pajero nie byłoby tym samym dobrym Pajero, gdyby nie kilka terenowych bajerów. Przede wszystkim dostajemy napęd Super Select 4WD-II, gdzie kierowca może wybrać napęd na jedną oś lub cztery koła. Nie mogło także zabraknąć blokady centralnego mechanizmu różnicowego oraz reduktora. Mamy także do wyboru kilka trybów jazdy: Normal, Eco, Gravel, Snow, Mud, Sand i Rock, a także system Super-All Wheel Control. Integruje on działanie napędu, układu Active Yaw Control, kontroli stabilności i trakcji oraz ABS. Dzięki temu elektronika może sterować siłą napędową i hamującą poszczególnych kół.
Sercem nowego Mitsubishi Pajero jest 2,4-litrowy, czterocylindrowy turbodiesel, który mogliśmy znaleźć w modelu Triton. Dostarcza on 204 KM mocy oraz 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego i współpracuje z 8-biegowym automatem. Pajero demonem prędkości nie będzie, ale taki silnik z pewnością sprawdzi się w terenie i na bezdrożach. Warto wspomnieć, że Pajero nie będzie wyłącznie jednym samochodem. Mitsubishi planuje stworzyć całą rodzinę „Pajero”. Znajdą się w niej co najmniej dwa mniejsze modele terenowe. Wszystko to brzmi obiecująca, jednak pojawia się najważniejsze pytanie – czy trafi ono do Europy? Myślę, że tak. Samochód był testowany na Starym Kontynencie, więc jest to wielce prawdopodobne.
Damian Kaletka
fot. Mitsubishi







