Świat samochodów koncepcyjnych rządzi się swoimi prawami, a jego wytwory w mniejszym lub większym stopniu są odległe od rzeczywistości. Wiele koncepcji nie trafia finalnie do produkcji, jednak warto im się bliżej przyjrzeć. Jednym z takich pojazdów jest koncepcyjny MG EXE181.
Za kilka dni rozpoczną się targi samochodowe w Pekinie, na których będziemy mogli podziwiać wiele koncepcji. Jedną z najciekawszych jest MG EXE181, czyli jednomiejscowy elektryczny supersamochód od Brytyjczyków. Ten futurystyczny statek kosmiczny na kołach wyróżnia się niesamowitym przyśpieszeniem oraz wręcz nieziemsko niskim współczynnikiem oporu powietrza.
Koncepcyjny elektryk o kształcie łzy może pochwalić się współczynnikiem oporu powietrza na poziomie zaledwie 0,181. Tym samym bije na głowę nie tylko produkcyjne samochody wraz z Volkswagenem XL1 z jego współczynnikiem wynoszącym 0,199, ale także większość konceptów. Nie jest jednak królem, gdyż ustępuje pola koncepcji Mercedes Vision EQXX z 2022 roku, której Cd wynosiło zaledwie 0,18. Cofając się jeszcze dalej w przeszłość warto wspomnieć o General Motors Precept z 2000 roku i Fiacie Turbina z 1954 roku, których Cd wynosiło odpowiednio 0,16 oraz 0,14.

MG EXE181 to demon prędkości
Jednak niski współczynnik oporu powietrza nie jest jedynym atutem MG EXE181. Brytyjsko-Chińska marka twierdzi, że jest to jeden z najszybszych samochodów na świecie. Sprint do setki zajmuje mu jedynie 1,9 sekundy. Czy jest ktoś szybszy? Lucid Air Sapphire może przyśpieszyć od zera do 96 km/h w 1,77 sekundy, natomiast niekwestionowanym królem jest Rimac Nivera. Chorwacki supersamochód przyśpiesza do setki w niespełna 1,81 sekundy, natomiast sprint do 96 km/h zajmie mu zaledwie 1,74 sekundy. Niedawno Elon Musk chełpił się, że jego Tesla Roadster wystrzeli od zera do 96 km/h w mniej niż sekundę. Jednak wątpimy, aby tego dokonał. MG nie podało natomiast prędkości maksymalnej swojej koncepcji. Wspomina jedynie, że EXE181 „przeczy rekordowi prędkości na lądzie”.
We wnętrzu koncepcji możemy znaleźć centralnie umiejscowiony fotel oraz sportowe jarzmo z wbudowanym ekranem zamiast kierownicy. Co ciekawe obraz widoczny na ekranie sugeruje nam, że elektryk otrzymał aż cztery silniki. Choć Brytyjczycy nie wchodzą w żadne kwestie techniczne, to możemy śmiało sądzić, że ta bestia przekroczy próg 1000 KM mocy.
Czy ten samochód kiedykolwiek trafi do produkcji? Wątpię, aczkolwiek chętnie bym zobaczył go w akcji.

Damian Kaletka
Fot. MG







