Po blisko pięciu latach niemiecka marka pokazała nam odświeżoną Klasę C. Ta wygląda teraz zdecydowanie lepiej, a z jej oferty zniknęły 1,5-litrowe benzyniaki. W ich miejsce odświeżony Mercedes Klasy C oferuje jednostki 2-litrowe.
Muszę przyznać, że odświeżona C Klasa zdecydowanie lepiej wpisuje się w moje gusta. Dostaliśmy większą atrapę chłodnicy z podświetlaną ramką oraz czarną obwódką, która dodaje samochodowi charakteru i płynnie łączy się z reflektorami. Co więcej, na niektórych rynkach możemy dostać podświetlane centralne logo, jednak takie rozwiązanie nie każdemu przypadnie do gustu. Same reflektory doczekały się trójramiennej LED-owej gwiazdy. Ten sam motyw znajdziemy także z tyłu, ale nie w kombi. Tam zrezygnowano z podwójnej gwiazdy na rzecz bardziej klasycznego wzoru.
Nie mogło także zabraknąć logotypu marki wyświetlanego na ziemi z projektorów umieszczonych w obudowach lusterek. Poza tym dostaliśmy trzy nowe wzory felg oraz dwa nowe lakiery lavender silver metallic i sky grey metallic. Warto także wspomnieć, że odświeżony Mercedes Klasy C delikatnie urósł o niespełna 1,5 cm, jednak zawdzięcza to wyłącznie nowym zderzakom. Mierzy teraz 4766 mm długości, 1820 mm szerokości oraz 1438 mm wysokości w przypadku sedana i 1455 mm jako kombi. Z kolei sam rozstaw osi wynosi 2865 mm.

Kilka bajerów i poprawione wnętrze
We wnętrzu nie spodziewajmy się ogromnej rewolucji. Niemiecka marka skupiła się raczej na poprawieniu obecnego projektu. Tym samym dostajemy znany układ z 12,3-calowym zestawem cyfrowych wskaźników oraz 11,9-calowy wyświetlacz centralny. Delikatnie zmieniła się za to kierownica. W jej górnej części znajdziemy teraz pokrętło od głośności oraz przełącznik od tempomatu. Poprawiono także nagłośnienie Burmester 3D, które rzekomo oferuje teraz większą głębie i dostaliśmy dwa nowe kolory tapicerki oraz trzy wzory wykończenia.
Z bajerów mamy natomiast system MBUX i MB.OS czwartej generacji, które współpracują z ChatGPT, Microsoft Bing i Gemini, dzięki czemu asystent głosowy ma działać zdecydowanie sprawniej. Potrafi teraz wychwytywać kontekst wypowiedzi i zapamiętywać informacje, które mu przekazaliśmy. Dzięki czemu ma precyzyjnie odpowiadać w zakresie chociażby nawigacji, prognozy pogody, cen akcji czy kursów wymiany walut. Do tego możemy wybrać dla niego jeden z trzech awatarów. Myślę, że jest to coś, co doceni wielu gadżeciarzy.

Okrojono diesla
Mamy za to pewną rewolucję pod maską. Pożegnajcie 1,5-litrowe jednostki napędowe. Zamiast nich dostaliśmy zmodernizowane, 2-litrowe M254 Evo. Silnik ten doczekał się nowej elektrycznej sprężarki pomocniczej, która niweluje turbodziurę i po chwili włącza się rzeczywiste doładowanie. Zwiększono delikatnie także moc tego silnika. Teraz wersja C 200 oferuje 177 KM mocy, z kolei warianty C 250 i C 250 4MATIC oferują 218 KM mocy. Niestety C 300 nadal oferuje 258 KM mocy, jednak z oferty zniknął wariant 300 4MATIC.
Jeżeli jednak wolicie diesla, to także znajdziecie coś dla siebie. Wciąż otrzymujemy 2-litrowy silnik wysokoprężny, który serwuje nam 163 KM w wersji C 200 d. O dziwo Mercedes postanowił przemianować C 220 d oraz C 220 d 4MATIC na C 250 d i C 250 d 4MATIC, które oferują teraz 200 KM mocy. Niestety obecne czasy nie sprzyjają dieslom, stąd też niemiecka marka usunęła ze swojej oferty 265-konne C 300 d i C 300 d 4MATIC. Oczywiście jak przystało na Mercedesa, silniki wysokoprężne współpracują z 48-woltową instalacją ze zintegrowanym rozruszniko-alternatorem oferującym 23 KM i 205 Nm w ramach układu miękkiej hybrydy.
W ofercie nie mogło także zabraknąć hybryd typu plug-in. Te dostępne są wyłącznie z 2-litrowymi benzyniakami. Ofertę otwiera wariant C 300 e oraz C 300 e 4MATIC, gdzie benzyniak zapewnia nam 218 KM mocy, a silnik elektryczny dorzuca kolejne 136 KM mocy. O oczko wyżej znajdziemy wersję C 400 e 4MATIC, gdzie dostajemy jedynie mocniejszego benzyniaka, który serwuje 258 KM mocy. W obu przypadkach układ napędowy współpracuje z akumulatorem o pojemności 19,53 kWh, który możemy ładować z mocą do 55 kW i pozwoli nam przejechać do 100 km na samym prądzie według norm WLTP.
Damian Kaletka
fot. Mercedes







