Mercedes spojrzał na brutalne słupki sprzedaży i poszedł w stronę Audi. Niemiecka marka postanowiła pozostawić przy życiu silniki spalinowe zdecydowanie dłużej niż pierwotnie planowała. Po 2030 roku nadal będziemy mogli kupić spalinowego Mercedesa.
Zaledwie kilka dni temu Audi zapowiedziało, że da jeszcze silnikom spalinowym drugą szanse, gdyż nadal klienci chcą je mieć w swoich samochodach. Tym samym kursem podąży również Mercedes, który postanowił skorygować swoje cele. Szef Mercedesa, Ola Källenius przyznał, że marka musi dokonać „korekty kursu”, a tym samym wydłużyć żywot silników spalinowych. Pierwotnie marka planowała do 2030 roku przejść na całkowitą elektryfikację „tam, gdzie pozwalają na to warunki rynkowe”. Cóż.. Europa okazała się nie być takim miejscem.

Mercedes nie podał nowej daty pełnej elektryfikacji
W niedawnym wywiadzie dla Auto Motor und Sport Källenius stwierdził, że „zelektryfikowane, zaawansowane technologicznie silniki spalinowe będą działać dłużej niż pierwotnie oczekiwaliśmy”. Dodał również, że „W obecnej sytuacji uważam, że najbardziej racjonalnym podejściem dla uznanego producenta jest robienie obu rzeczy i nie zaniedbywanie żadnej z technologii”. Tym samym marka jednocześnie będzie rozwijała swoje elektryczne, jak i spalinowe modele. Niestety Källenius nie podał nowej daty od kiedy Mercedes będzie produkował wyłącznie samochody elektryczne. Zapewne dopóki klienci będą zainteresowani silnikami spalinowymi, to producent nie zdecyduje się na ich uśmiercenie. O ile oczywiście urzędnicy unijni nie zdecydują za konsumentów. Nadal istnieje ryzyko wprowadzenia zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku w całej Unii.
Miniony rok nie był zbyt udany dla elektrycznych modeli Mercedesa. Firma odnotowała spadek o 23 procent względem 2023 roku. Jednocześnie łączna sprzedaż elektryków na całym świecie wzrosła o ponad 25 procent, osiągając wynik 17 milionów sprzedanych pojazdów. Ponadto, jeśli prognozy okażą się prawdziwe, to w bieżącym roku sprzedaż elektryków wzrośnie o kolejne 25 procent. Duży wpływ na ten wynik miały liczne chińskie marki, które ruszyły ze swoją ekspansją na wielu rynkach oferując przystępnie cenowe samochody. Jednocześnie możemy sądzić, że w nowych samochodach dostaniemy coraz więcej coraz większych ekranów. Według Källeniusa chińscy nabywcy „nie tylko używają swoich samochodów, aby dostać się z punktu A do punktu B. Dla wielu jest to również drugi salon”.
Damian Kaletka
fot. Mercedes-Benz







