Doskonale znana miłośnikom supersamochodów La Squadra to nie tylko Katowice, ale także coraz bardziej rozbudowany salon w Warszawie.
Polski przedstawiciel takich luksusowych marek jak Ferrari, Alpine, Pagani, Rimac czy Bugatti właśnie powiększył swój salon w Warszawie o niezwykle efektowny ogród. Choć nie wiem czy salon to dobre słowo, bo przestrzeń przy ulicy Wirażowej 21 w Warszawie jest czymś między efektownym showroomem na najwyższym poziomie, a istną świątynią motoryzacji z najwyższej półki. Na zaproszenie La Squadry miałem okazję po raz pierwszy przekroczyć progi tej świątyni i wziąć udział w uroczystym śniadaniu w otoczeniu samochodów.
Jak zwykle w przypadku La Squadra, nic nie może być zwyczajne. W salonie i ogrodzie zgromadzono taką ilość motoryzacyjnego dobra, że mogło zakręcić się w głowie. Jako że showroom sąsiaduje z oficjalnym domem marki Ferrari w Warszawie, właśnie tych samochodów było najwięcej, ale nie tylko. Już od wejścia oczy przykuwała bardzo niszowa włoska konkstrukcja – Dallara Stradale. Lekki (850 kg) i mocny (400 KM) samochód sportowy produkowany przez jedną z wiodących firm na świecie jeśli chodzi o technologię kompozytową i wyścigi bolidów jednomiejscowych.



Dalej robi się tylko ciekawiej. W centralnym miejscu ustawiono Ferrari 275 GTB. Ten warty około 7 mln euro klasyk stał się niedawno viralem, bo jego obecny właściciel nie boi się nim przeciskać w warszawskich korkach jakby to była zwykła rzecz dla zwykłych ludzi. Srebrne 275 przyćmiło dwa inne klasyczne Ferrari – modele 250 GTE – jeden po pełnej renowacji, drugi w stanie typu “barnfind”.
Pagani of Warsaw
Wirażowa 21 na co dzień to także dom marki Pagani, więc obecność akurat tych aut nie była specjalną niespodzianką. Czarna Huayra Roadster “mieszka” tu od dłuższego czasu. Nowością była jedynie Utopia Roadster, ta sama która niedawno gościła na PGE Narodowym podczas wystawy Ikony Motoryzacji. Piszę o tym, jakby było to oczywiste, a tak naprawdę mowa o samochodach produkowanych ręcznie, których na świecie jest kilkadziesiąt czy kilkaset sztuk. Tak właśnie działa La Squadra, tu elitarność jest czymś na porządku dziennym.
Za rogiem wyjście na ogród, gdzie na “dzień dobry” stoi Bugatti Mistral – 16-cylindrowe monstrum o mocy 1600 KM zdolne bez dachu przekroczyć 450 km/h. Na pierwszy rzut oka niezbyt specjalna konfiguracja z czarnym lakierem, ale to złudzenie. Auto jest karbonowe, pokryte tylko lakierem bezbarwnym położonym na goły węgiel. Magii dodaje fakt, że to ostatni “seryjnie” produkowany model Bugatti wyposażony w kultowe W16. Po nim były już tylko modele specjalne, tak zwane one-offy. Egzemplarz ten ma niesamowite wnętrze z najwyższej jakości skóry i metalu. Podobnie jak w Pagani, im więcej dostrzegasz rzeźbiarskich detali, tym bardziej rozumiesz z czego wynikają astronomiczne ceny tych samochodów.
„Konikiem” La Squadra jest Ferrari
Dalej mieliśmy królestwo jednej marki – Ferrari. Cała jedna aleja poświęcona była kolekcjonerskim okazom z Maranello. Po kolei, od najstarszych do najmłodszych: Testarossa, 512 TR, Scuderia 16M, 599 GTO, F12 TDF i 812 Competizione. Ze wszystkich tylko 512 było w dość zwyczajnej specyfikacji. Prezentowana Testarossa to wczesna sztuka z centralnymi śrubami i jednym lusterkiem. Wyszło ich między 200, a 300 sztuk i są najdroższymi obecnie egzemplarzami na rynku. 16M to z kolei limitowany do 499 sztuk Spider na bazie 430 Scuderia. Stworzono go z okazji zdobycia przez Ferrari 16. tytułu mistrzowskiego F1 w kategorii konstruktorów w 2008 roku. GTO, TDF i 812 Competizione to także topowe wersje swoich generacji modelowych. Wszystkie limitowane, wszystkie wzbudzające pożądanie kolekcjonerów i dostępne wyłącznie dla nielicznych.
Nie zabrakło nowości. Ferrari pokazało najnowsze coupe Amalfi, następcę Romy. Na żywo auto trochę zyskuje stylistycznie, ale jak dla mnie Roma była ciekawsza i mniej oczywista. Z linii 296 były dwa okazy – Versione Speciale, czyli następca 488 Pista i jego wersja “Piloti”. Ta ostatnia wyjątkowa o tyle, że dostępna tylko dla ludzi na co dzień rywalizujących w samochodach Ferrari na różnych szczeblach drabiny motosportu. Egzemplarz prezentowany w ogrodzie La Squadry należy do Michaela Verhagena, mistrza Ferrari Challenge Europe z zeszłego sezonu. Zestawienie aut uzupełniło SF90 XX należące do jednego z polskich kolekcjonerów włoskiej marki.



Śniadanie z La Squadrą było świetną okazją, aby w atmosferze pikniku porozmawiać z przedstawicielami najbardziej ekskluzywnych marek na polskim rynku. Nie tylko o samochodach, ale także na przykład o doskonałym jedzeniu (La Squadra prowadzi w Katowicach restaurację), muzyce (partnerem firmy jest Bang & Olufsen) czy sztuce, bo częścią konceptu La Squadra jest angażowanie się w wystawy i galerie na pograniczu motoryzacji i sztuki.
Tekst: Bartłomiej Puchała
zdjęcia: Mateusz Próchnicki – roundthewheel.pl
Galeria















