Chery Automobile, największy chiński eksporter, na polskie drogi wprowadził takie marki jak Jaecoo czy Omoda. Teraz, idąc za ciosem i chęcią wejścia w TOP10 sprzedaży w Europie poszerza swoje portfolio o kolejną markę i model. Jeszcze w tym roku będzie można kupić nowość Exlantix ES 2025.
Exlantix ES 2025
Takie marki jak Jaecoo czy Omoda nie są już dla nas zaskoczeniem na ulicy. Zdążyliśmy się już trochę obyć z chińską motoryzacją. Rosnący popyt na takie marki powoduje, że Chery wprowadza na Europejski rynek dwa kolejne modele m.in Tiggo 7 i 8. Ale to nie koniec. Na salony wjeżdża kolejna marka czyli Exlantix oraz jej nowy model ES. Będzie to auto elektryczne, które konkurować ma z takimi producentami jak Tesla czy Volkswagen.

Czym jest nowy Exlantix ES?
To przede wszystkim elektryk. ES oferowany ma być w trzech wersjach. Dwie z napędem wyłącznie na tył i jedna z napędem na obie osie.
Ta słabsza wersja dysponuje silnikiem synchronicznych o mocy 230kW (308KM) oraz 425 Nm, który napędza tylną oś. Bateria LFP CATL (litowo – fosforanowa) o pojemności 77 kWh pozwoli na przejechanie do 705 km (CLTC) przy średnim zużyciu 12,1 kWh/100km. Szybkie ładowanie to 9 minut z 30% do 80% baterii. Przyspieszenie na poziomie 5,6 sekundy z prędkością maksymalną 200 km/h.
Natomiast wersja AWD to analogicznie bateria NCM CATL (litowo – niklowo – manganowo – kobaltowa) o pojemności w tym przypadku 100kWh, która zasila dwa silnii, taki sam synchroniczny z tyłu plus dodatkowo asynchroniczny o mocy 123kW (165KM) oraz 238 Nm z przodu. Zasięg ze względu na większą baterię jest minimalnie większy 710 km przy zużyciu 14,9 kWh/100km, a ładowanie 30%-80% to 15 minut. Z racji mocniejszego napędu przyspieszenie do 100 km/h wynosi 3,7 sekundy, a vmax to 210 km/h.
Obie wersje to platforma 800V z szybkim ładowaniem w technologii 5C.

Wygląd nowego ES
Mierzy ponad 4,9 metra długości i jest szeroki prawie na 2 metry, przy 3 metrowym rozstawie osi. Przy masie własnej na poziomie 2080 kg lub 2250 kg to całkiem spore i ciężkie auto. Aerodynamiczny wygląd pozwolił na uzyskanie współczynnika oporu na poziomie 0,205 cd. O wyglądzie rozpisywać się można sporo. Mi osobiście to auto przypomina trochę taki mix. W środku oczywiście wielki tablet o przekątnej 15,6 cala z zegarami 8,2 cala i całkowity brak przycisków fizycznych.
Z zewnątrz rzuca się w oczy wiele zapożyczeń od innych marek. Mi osobiście na myśl przyszedł Hyundai Elantra. Z ciekawostek to światła przeciwmgłowe z przodu posiadają 372 białych i 372 żółtych diod LED. Mogą wyświetlać dynamiczny obraz jak pogoda, ikony ładowania czy nawet ostrzeżenie o pieszych.


Czy nowy Exlantix będzie się podobać? Na pewno znajdą się amatorzy na tą chińską propozycję auta elektrycznego. Wiadomo, Chińczycy mocno zachęcają proponując w swojej ofercie szeroką gamę systemów wspomagających kierowcę. 5 radarów fal milimetrowych, 12 czujników ultradźwiękowych i 10 kamer. W bogatszej wersji dostaniemy też lidar dachowy oraz dodatkowe kamery z przodu. Tylko nasuwa się pytanie, kto to będzie w przyszłości serwisował? Czy niska cena zakupu, niższa od producentów z Europy nie stanie się kulą u nogi utrudnionego w przyszłości serwisowania?
Nowy ES pojawi się w Polsce już za kilka miesięcy. Czy bajery jak 23 głośników, fotel „zero-g” a nawet asystent głosowy oparty na AI zachęcą do jego zakupu? Przekonamy się o tym za niedługo.
Paweł Zaorski
fot. Exlantix








Komentarze 1