Szwedzka marka ma smykałkę do robienia supersamochodów i dobitnie udowadnia to ich najnowsze dzieło. Koenigsegg CCGT1 serwuje nam 1600 KM mocy przy korzystaniu z paliwa E85 i cały jego nakład został od razu wyprzedany.
Koenigsegg ostatnio nie próżnował i podczas Monterey Car Week pokazał swoją najnowszą zabawkę. Szwedzki grand tourer bazuje na modelu CC850 i został opracowany jako swoisty hołd dla samochodu wyścigowego CCGT. Cofnijmy się więc do początków marki, kiedy to Christian von Koenigsegg dokładnie przyglądał się regulaminom serii GT1 podczas prac nad pierwszymi samochodami tej marki. Nie bez powodu. Wszak wymiary i proporcje prototypów od samego początku dawały możliwość, aby przekształcić je w samochody wyścigowe.
Tak też powstał model CCGT, który korzystał z 5-litrowej, wolnossącej V8 serwującej blisko 600 KM mocy. Dostaliśmy także napęd na tylną oś oraz przekładnię wykonaną z magnezu, co pozwoliło osiągnąć masę na poziomie zaledwie 1000 kg. Natomiast jego aerodynamika serwowała nam 600 kg docisku. Co więcej, nad rozwojem tego projektu pracował kierowca testowy Loris Bicocchi. Tym samym wszystko zapowiadało sukces. Pojawił się jednak mały szkopuł. Zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu testów FIA zmieniła regulamin klasy GT1 nakładając wymagania produkcyjne, które były nie do przeskoczenia przez ówczesne Koenigsegg.

Ogromne skrzydło musi być
Teraz projekt dostaje nowe życie jako Koenigsegg CCGT1, choć nie można odmówić mu bazowania na zupełnie innym samochodzie czyli CC850. Podstawy techniczne tego modelu zostały zachowane, jednak nadwozie zostało gruntownie zmienione. Według firmy Koenigsegg, przeprojektowano niemal każdy element karoserii, zachowując zasadniczo tylko drzwi i zdejmowany dach. Największą zmianę dostrzeżemy na tyle, gdzie znajdziemy ogromne, aktywne skrzydło inspirowane oryginalnym modelem CCGT. Samochód może automatycznie zmieniać jego kąt nachylenia o 30 stopni, przełączając się z ustawienia o niskim oporze powietrza na funkcję hamulca aerodynamicznego, a następnie na tryb wysokiego docisku. Oczywiście nie jest to jedyny element aerodynamiczny. Poza tym dostaliśmy duży przedni splitter, aktywne klapy podwozia, całkowicie płaską podłogę oraz specjalny tylny dyfuzor. Wszystko to serwuje nam aż 800 kg docisku aerodynamicznego.
Dostaliśmy także białe włókno węglowe zwane Ghost Fibre. Konstrukcja łączy włókno aramidowe z włóknem węglowym, zapewniając większą wytrzymałość, właściwości dźwiękochłonne oraz lżejszą konstrukcję niż w przypadku tradycyjnych rozwiązań z włókna węglowego. Aby umożliwić dłuższe sesje na torze, firma Koenigsegg opracowała dodatkowe układy chłodzenia. Nowy wlot powietrza w dachu zasila zarówno powiększoną chłodnicę oleju, jak i dedykowany obieg służący do chłodzenia amortyzatorów.

Do 1600 KM mocy
Pod maską tej szwedzkiej bestii spoczywa podwójnie turbodoładowana V8, która naturalnie dostarcza 1280 KM mocy jeśli skorzystamy ze zwykłej benzyny. Natomiast, gdy zalejemy CCGT1 paliwem E85 jego moc wzrasta do 1600 KM mocy. Co więcej, samochód umożliwia stosowanie mieszanek obu paliw. Mamy także system Koenigsegg Sequential Shift (KSS), oparty na rewolucyjnej dziewięciobiegowej skrzyni biegów Light Speed Transmission. Kierowca ma do dyspozycji pedał sprzęgła do ruszania, natomiast podczas zmiany biegów system wykorzystuje przerwę w zapłonie, co pozwala na ultraszybką zmianę biegów bez konieczności używania sprzęgła. Z kolei selektor o nazwie ASMR umożliwia kierowcy wybór między trybami Auto, Sequential, Manual i Reverse. Jeżeli jednak wolisz tradycyjne rozwiązania, to możesz zdecydować się na system Engage Shift System (ESS) z sześciobiegową manualną skrzynię biegów, drążkiem zmiany biegów i pedałem sprzęgła.
Choć Koenigsegg CCGT1 jest pełnoprawnym samochodem drogowym, to szwedzka marka oferuje specjalny pakiet torowy, który zmienia oblicze tego pojazdu. Pakiet obejmuje pałąk zabezpieczający z włókna węglowego, fotele wyścigowe kompatybilne z systemem HANS, sześciopunktowe pasy bezpieczeństwa, system gaśniczy, wydech wyścigowy, specjalnie dostosowane zawieszenie i hamulce, opony typu slick, drugi komplet kół, dodatkowo zoptymalizowaną aerodynamikę oraz systemy telemetryczne. Zawiera on nawet zintegrowane podnośniki pneumatyczne, dzięki czemu CCGT1 staje się pojazdem bardzo zbliżonym do samochodu wyścigowego, który można wykorzystać również podczas prawdziwego weekendu wyścigowego.
Niestety Koenigsegg CCGT1 rozszedł się tak szybko, jak się pojawił. Szwedzi zbudują zaledwie 70 egzemplarzy tego modelu i każdy znalazł już swojego właściciela po kilku godzinach od prezentacji modelu.
Damian Kaletka
fot. Koenigsegg







