KGM Actyon nareszcie doczeka się zbawiennej hybrydy. Jego spalanie nadal nie będzie powalające, jednak może uratować wyniki sprzedażowe marki. Zapewne w przeciągu kilku najbliższych miesięcy dostaniemy go także w Europie.
Do koreańskiego SUV-a idealnie pasuje określenie „pali tyle ile wlejemy”. Niestety w zamian nie dostajemy sportowych osiągów, a ospały układ napędowy i prymitywną przekładnię. Nic więc dziwnego, że mało kto kupuje te samochody. Jednak na horyzoncie pojawia się nowy układ napędowy, który może odmienić słupki sprzedaży… lub chociaż odbić je od dna. Nadal będzie to ten sam wysłużony benzyniak, jednak dostanie wsparcie w formie dodatkowego silnika elektrycznego oraz niewielkiego akumulatora.
Nowy układ napędowy bazuje na 1.5-litrowym T-GDI, który dostarcza 177 KM mocy i wspiera go również 177-konny silnik elektryczny, który dorzuca dodatkowe 300 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Zmieniono również wysłużoną 6-biegową przekładnię, którą zastąpiono 9-biegową autorską skrzynią e-DHT. Poza lepszą optymalizacją pracy całego układu napędowego nowa skrzynia ma większy potencjał, a także została połączona z systemem rekuperacji, co przekłada się na szybsze uzupełnianie akumulatora. Wybór padł na baterię o pojemności 1,83 kWh, co jak na zwykłą hybrydę jest dobrym wynikiem. Do tego KGM twierdzi, że dzięki nowemu napędowi będziemy poruszali się po mieście głównie na samym prądzie.

KGM Actyon nie zrujnuje naszego portfela ale…
Wszystko to sprawia, że według koreańskich norm będziemy zużywali średnio 6,3 litra na setkę. Nadal nie jest to wynik imponujący i musimy jeszcze chwilę poczekać na rezultat podany według normy WLTP. Niemniej jednak, jeżeli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze spalanie tego modelu, to jest to wynik doskonały. Na ten moment nowy układ napędowy zadebiutował w Korei Południowej i nie wiemy dokładnie, kiedy będziemy mogli dostać go w Europie. KGM trzyma wszystkie karty blisko siebie i nie podało żadnej daty. Jednak możemy sądzić, że nowa hybryda pojawi się jeszcze w tym roku lub na początku 2026 roku. W Korei za nowy układ napędowy musimy dopłacić zaledwie 4.500 złotych, więc nie jest to duży wydatek względem długoterminowej oszczędności na paliwie.
Damian Kaletka
fot. KGM







