Poprowadzenie bolidu F1 to zapewne marzenie każdego kierowcy zaczynającego swoją motorsportową karierę. Na szczęście dzięki projektowi Formula Drive każdy z was może to zrobić już dziś bez żmudnych lat treningu.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, więc wystarczy niewielka sakiewka złotówek, by zasiąść za sterami jednego z bolidów ze stajni firmy Emotivo. Można więc zapłacić, wybrać termin, przyjechać na tor i pojeździć. Druga opcja to zrobić własny event firmowy by poczuć się niemal jak Robert Kubica, ale wtedy to nie będzie już skromny przelew.
Gdzie trzeba pojechać?
I tak właśnie spędziłem ostatnią słoneczną sobotę. O poranku stawiłem się na jednym z najlepszych torów wyścigowych w Polsce. Silesia Ring pod Opolem, to naprawdę nowoczesny, długi (niemal 3,7 kilometra) z ciekawą nitką obiekt, na który łatwo dojechać. Przecież gdyby było inaczej, Porsche nie wybrałoby tego miejsca na swoją siedzibę w tej części Europy.
Dlatego też w tym roku w dniach 6-9 czerwca kilkadziesiąt osób spróbowało swoich sił by poczuć chociaż namiastkę tej królowej sportu motorowego. Dlaczego wspominam o dacie? Ponieważ trzeba pilnować kalendarza – takie jazdy dla zwykłych śmiertelników nie powtarzają się co chwilę.

BMW Sauber, Williams i Renault
Park maszyn w Pit-lane Silesia Ring obfitował w kilka ciekawych pojazdów. Parę sztuk Renault 2.0, BMW Sauber z dodatkowym siedzeniem do co-drive’ów oraz wisienka na torcie czyli para prawdziwych, lecz kilkuletnich bolidów F1 Williamsa F29. Nie będę was oszukiwać, że to gratka dla fanów, ale dane techniczne mówią same za siebie:
- Formuła Renault 2.0 – 480 kg wagi, 2-litrowy motor, 220 KM, sprint do setki w 4 sekundy i v-max równy 260 km/h
- Formuła BMW Sauber F1.06 – 580 kg wagi, V8, 610 KM, sprint do 200 km/h w 5,5 sekundy i v-max równy 330 km/h
- Formuła William FW29 – 550 kg wagi, silnik Cosworth V8, 220 KM, sprint do 200 km/h w 5 sekund i v-max równy 350 km/h
Mało? To uwierzcie, że te maszyny nieźle ryczą i te mocniejsze kręcą się do 12 tysięcy obrotów! A do tego są świetnie utrzymane. Nie wiedziałem, że bolidy były takie wielkie!
Ile kosztuje jazda bolidem?
Dobra, wszystko brzmi genialnie i takie jest w rzeczywistości, ale o jakich kwotach mówimy? Odpowiadając wprost, to tanio nie jest, ale przyjemności kosztują. Jazda najsłabszymi bolidami to wydatek od 3000 tysięcy złotych za 6-7 okrążeń, więc niemal 30 km jazdy. Fotel pasażera w przerobionym pojeździe z F1, to podobna kwota – od 3500 złotych. Wiadomo – im więcej sesji, tym wyższe koszty.
Największą atrakcją, bez wątpienia, jest jednak ten prawdziwy bolid, który objechał najfajniejsze tory świata. Tutaj kwota jest już spora większa, ale w pakiecie dostaniecie jazdy też mniejszym cackiem. W końcu niecodziennie wsiada się do tak ekstremalnych aut, więc trzeba podnosić poprzeczkę po kolei. Cena? Od 15 tysięcy złotych w tym roku…

Czy warto przejechać się bolidem F1?
Oczywiście! Event zrobiony jest profesjonalnie z odpowiednim przeszkoleniem oraz obsługą. Uczestnicy dostają całe zaplecze – od kombinezonów, kasków, butów przez wiedzę i catering. Foto i wideo to tylko spoko dodatek. A zawsze w międzyczasie można swoje siły podszlifować na specjalnym symulatorze.
Trzeba uważać tylko na swoje umiejętności (granica pomyłki jest naprawdę niewielka), pogodę (w deszczu event jest przerywany) oraz na to co się je – przeciążenia są spore!

Powiem jednak tak – fajna to była sobota i każdemu życzę podobnej!
Konrad Stopa


















