Kalendarz kierowcy, czyli kiedy i o czym pamiętać?

Posiadanie samochodu niesie ze sobą wiele korzyści. Zarazem też oznacza pojawienie się w życiu kilku obowiązków, które trzeba wypełniać. Na szczęście są one cykliczne – można je więc zaplanować.

 

Można powiedzieć, że codzienność kierowcy jest dowodem na to, że historia lubi się powtarzać. Bo znowu trzeba zatankować, bo znowu trzeba uzupełnić płyn do spryskiwaczy, bo znowu trzeba pojechać na myjnię… Takich „znowu” jest w motoryzacyjnym kalendarzu dużo więcej. I o ile wypełnianie części z nich jest w zasadzie dobrowolne, to pozostałe wynikają już z przepisów prawa.

Historia kołem się toczy

Najmocniej o cykliczności motoryzacyjnego kalendarza przypominają równie cykliczne… pory roku. Z tą jednak różnicą, że w naszym przypadku chodzi tylko o dwie z nich – wiosnę i zimę. Gdy przyroda przechodzi na „wyższy” lub „niższy” bieg, trzeba zająć się oponami. Dobór właściwego ogumienia do warunków atmosferycznych jest kwestią zdrowego rozsądku, ale też bezpieczeństwa – naszego, podróżujących z nami pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. I choć zmiana „zimówek” na letnie „kapcie” i odwrotnie nie jest obowiązkiem w sensie prawnym, to i tak warto oznaczyć w kalendarzu wizytę w warsztacie. Pojawia się jednak pytanie: kiedy? Nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi, ale eksperci zalecają zmianę ogumienia wtedy, gdy temperatura powietrza w ciągu dnia na stałe spada poniżej lub wzrasta powyżej 15 stopni Celsjusza (inni specjaliści podają jako graniczną temperaturę 7 stopni Celsjusza). Dzięki coraz precyzyjniejszym długoterminowym prognozom pogody można z grubsza przewidzieć, kiedy to się stanie. Dlatego zamiast czekać na pierwszy śnieg, po pierwszych nocnych przymrozkach należy umówić się na zmianę gum. Działanie z wyprzedzeniem ma dodatkowo tę zaletę, że unikniemy kolejek w warsztatach i wyższych cen za usługę ekspresową.

Zimowy przegląd

Mówiąc o zbliżających się jesiennych słotach, a w perspektywie paru miesięcy także śnieżycach, warto zawczasu się na nie przygotować. I nie chodzi o kupno ciepłego płaszcza, ale o jesienno-zimowy przegląd techniczny samochodu – mniej więcej w połowie października. Dlaczego warto go wykonać? Tym kierowcom, którzy choć raz utknęli na mrozie z wyładowanym akumulatorem, nie trzeba tego tłumaczyć. Ale nie tylko o elektrykę i jej sprawność chodzi. W czasie zimowego przeglądu sprawdzane są te elementy pojazdu, które w niskich temperaturach szczególnie mocno pracują, i od których zależy bezpieczeństwo – hamulce, stan bieżnika „zimówek”, pióra wycieraczek, poziom płynów, odpływy wody spod maski (często zatykają je zgniłe liście) oraz pasek klinowy. Przy okazji warto też przetrzeć uszczelki drzwi specjalnym sztyftem silikonowym, a do zamków wpuścić kilka kropli specjalnego płynu wypierającego wodę i zapobiegającego zamarzaniu.

O każdej porze

Tyle przygotowania na jesień i zimę – w kalendarzu są też inne pozycje, zupełnie niezależne od pór roku. Jedną z nich jest obowiązkowe badanie techniczne pojazdu – warto wpisać je sobie do kalendarza w telefonie, bo bez ważnych badań w stacji kontroli pojazdów nie można wyjechać na ulicę. Warto też pamiętać o „punktualnej” wymianie oleju i filtrów po przejechaniu określonego przez producenta dystansu (zazwyczaj po 15 tys. km lub raz w roku). Koszt tego jest niewielki, a świeży olej i czyste filtry sprawiają, że silnik pracuje lżej i przez to mniej pali.

Sprawą ostatnią, choć przez to wcale nie mniej ważną, jest obowiązkowe ubezpieczenie samochodu. OC komunikacyjne musimy odnowić każdego roku, w przeciwnym razie grożą nam poważne kary finansowe nakładane przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

„Podstawa wysokości kary za brak ubezpieczenia OC samochodu osobowego wynosi równowartość dwukrotności najniższego wynagrodzenia za pracę w danym roku. W 2015 r. będzie to 3500 zł. Musimy jednak pamiętać, że brak ubezpieczenia OC to nie tylko kara , ale przede wszystkim konieczność zwrotu wypłaconego przez UFG odszkodowania poszkodowanemu” – wyjaśnia Jacek Rink, Starszy specjalista ds. ubezpieczeń w AXA Direct.

Cykliczność kalendarza kierowcy sprawia, że większość wynikających z niego obowiązków można zaplanować z wyprzedzeniem, a planowanie oznacza oszczędności. W świecie motoryzacji, jak i w każdej innej dziedzinie życia, sprawy załatwiane „od ręki”, w pośpiechu i pod presją czasu kosztują bowiem więcej – zarówno w sensie materialnym, jak i emocjonalnym. A szkoda tracić gotówkę i nerwy, prawda?

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?