Jeździliśmy nowym Fordem Mondeo

Ford zaprosił nas na pokaz nowego flagowego modelu w Europie. Mieliśmy okazję pokonać kilkaset kilometrów w towarzystwie dwóch wersji nadwoziowych, z silnikami: 1.5-litra EcoBoost 160KM oraz 2.0-litra TDCi 180KM.

Ford długo kazał Europejczykom czekać na nową generację Mondeo. Poprzednik został zaprezentowany w 2007 roku, i – pomimo liftingu sprzed czterech lat – trochę się już zestarzał. Długi czas oczekiwania wiązał się z przeniesieniem produkcji do Walencji i stworzeniem od podstaw nowej linii montażowej. Konstrukcja sprzedawana w Ameryce od dwóch lat zawitała jednak wreszcie do Europy, a w tym także do Polski. Jakie jest nowe, „światowe” Mondeo?

Pierwsze, co można zauważyć, to ewolucja stylistyczna. Nowy Mondeo wygląda dynamicznie, agresywnie i ładnie, a przód inspirowany Astonem Martinem dodaje mu powagi. Całość wpisuje się w obecną stylistykę marki. Trochę mniej ekstrawagancko prezentuje się wnętrze – poprawne, ale nie wyróżniające się specjalnie na tle konkurentów. Wykonanie auta jest dokładne. Nic nie trzeszczy, a plastiki są przyjemne w dotyku. Mówiąc o wnętrzu należy jednak szczególną uwagę zwrócić na fotele. Zaprojektowane wspólnie przez zespół lekarzy i inżynierów, nazywane przez Forda wielokonturowymi z funkcją aktywnego masażu Activ Motion, gwarantują komfort spotykany dotąd raczej w wyższej klasie pojazdów. Trzymanie boczne i długość siedziska są optymalne, a po przejechaniu kilkuset kilometrów nie odczuwałem dyskomfortu związanego z podróżą.

Tak, podróż 250 kilometrów po zmroku pozwala na zapoznanie się z nowym samochodem. Podróż Mondeo to przyjemność. Sztywne podwozie, rewelacyjne zawieszenie, świetne prowadzenie. Ford pokazuje, że potrafi tworzyć samochody, które świetnie trzymają się drogi, połykają zakręty, a to wszystko otoczone jest komfortem. Układ kierowniczy, choć wyposażony w elektroniczne wspomaganie, jest tak precyzyjny, że potrzeba chwili, aby się przyzwyczaić do prowadzenia.

 

 

fot. Ford Polska/materiały prasowe 

 

Mnogość elektroniki, w którą wyposażono prezentacyjne samochody wręcz przytłacza. Systemy aktywnego bezpieczeństwa takie, jak: wykrywanie pieszych, kontrola odległości od pojazdu poprzedzającego, asystent zmiany pasa ruchu, kontrola martwego pola, asystent parkowania, kamera cofania, cyfrowo analogowe zegary, panel dotykowy z możliwością sterowania systemami klimatyzacji, audio i nawigacji, reflektory adaptacyjne LED dostosowujące się do warunków zależnie od prędkości, warunków atmosferycznych i konta skrętu to nawet w tej klasie rzadko spotykane maksimum. Warto zwrócić uwagę na pojawiające się po raz pierwszy w Europie nadmuchiwane pasy bezpieczeństwa na tylnej kanapie, które w razie zderzenia wspomagają bezpieczeństwo pasażerów.

Silnik 1.5 EcoBoost to turbodoładowany benzyniak o mocy 150KM. Jest on wystarczający nawet dla wersji kombi. Oczywiście, jeżeli ktoś spodziewa się fajerwerków, musi sięgnąć po mocniejszą jednostkę, jednak w codziennej eksploatacji nie ma takiej konieczności. Auto przyśpiesza bez marudzenia, również dzięki dobremu zestrojeniu ze skrzynią biegów, co w efekcie owocowało dużą elastycznością. Ford od przyszłego roku zaproponuje też swoim klientom hybrydę oraz benzynowe 1.0 EcoBoost. Trochę mnie zastanawia, po co do sporego auta pchać tak małą jednostkę napędową, ale może inżynierowie widzą w tym logikę. W każdym razie chętnie bym sprawdził, czy takie maleństwo da sobie radę z napędzaniem flagowego Forda. Tak wielu opcji wyboru jednostek napędowych w Fordzie jeszcze nie było, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W przyszłym roku pojawi się również opcja zakupu Mondeo z napędem na obie osie, co powinno jeszcze poprawić prowadzenie pojazdu.

Podsumowując Mondeo jest samochodem poprawnym. Na tle konkurentów wygląda pozytywnie, inżynierowie postarali się, aby auto było dopracowane i sprawiało satysfakcję swoim użytkownikom. Oczywiście nie jest to samochód, który zadowoli kogoś, kto szuka blichtru, luksusu lub ponadprzeciętnych emocji, ale jako samochód użytkowy, na dojazdy do pracy, po zakupy, jako transport na weekendy czy dłuższe urlopy powinien sprawdzić się idealnie.

Ceny Flagowego Forda rozpoczynają się od 89 tysięcy złotych, czyli porównywalnie do głównego konkurenta, Volkswagena Pasata.

 

Michał Ambroziak

 

 

fot. Michał Ambroziak 

 

 

 

Dyskusja

komentarzy