MINI i Jaguar. Dwa brytyjskie auta. Tak bardzo brytyjskie, że bardziej się chyba nie da. Porównywalne z czerwoną budką telefoniczną oraz piętrowym i równie czerwonym autobusem. Tak było kiedyś… Dziś Mini to już MINI, które wcale takie mini nie jest i na dodatek należy do Niemców. Jaguar? Porzucił produkcję dżentelmeńskich limuzyn na rzecz SUV-ów, za których produkcję odpowiadają Hindusi. To się pozmieniało w tej motoryzacji co? A to dopiero początek…
Kiedyś to było!
Kiedyś Mini było naprawdę mini. Nazwa auta współgrała z jego gabarytami zewnętrznymi. Mini nie udawało czegoś, czym nie jest. Nikt nie twierdził, że Cooper to auto uniwersalne, które niczym kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. Chciałeś większe auto nie kupowałeś Mini. Chciałeś Mini? Kupowałeś Mini!
Nie odkryję ameryki zdaniem, że nowe samochody są coraz większe. Amerykanie są coraz więksi, nie Amerykanie też są coraz więksi, ludzie mają większe potrzeby i większe ego. Megalomania rządzi! Na tle współczesnego świata, klasyczne Mini wygląda jeszcze bardziej mini niż 20, 30 czy 40 lat temu. To auto, które we współczesnej interpretacji filmu Kingsajz śmiało mogłoby grać główną rolę bez jakichkolwiek efektów specjalnych. Ok, zaraz ktoś się oburzy, że to auto jest za małe na dzisiejsze standardy, że jest za ciasne i ogólnie niewygodne. Też tak uważasz? To może warto mniej żreć?! Nie tylko zyskasz lepsze zdrowie, ale także klasyczne Mini pokaże swoje zalety!



















Na wskroś brytyjskie auto waży około 600 kg i w wersji Cooper ma silnik o mocy ponad 60 KM. Wiem, śmieszy cię to, bo w swoim SUV-ie masz 180 KM i automat. Ale masa tego auta jest wrogiem, którą musi dźwigać około 3-razy mocniejszy niż w Mini silnik daje już zupełnie inne wyobrażenia. Klasyczne Mini objedzie twojego przerośniętego SUV-a i będzie pierwsze w walce o wolne miejsce parkingowe. Chociaż to i tak nieistotne, bo swoim SUV-em w to miejsce i tak się nie zmieścisz…
Współczesny Jaguar
Gdy obok Mini staje Jaguar F-Pace wszystko wraca do normy. Tzn. SUV Jaguara idealnie pasuje do krajobrazu, a Mini totalnie tutaj nie pasuje. 22-calowe felgi w F-Pace sięgają do poziomu szyb w Mini. Średnica tarcz hamulcowym w F-Pace jest większa od felg w Mini. W Jaguarze wszystko jest duże, chociaż to wcale nie jest duży SUV. Są większe. Dużo większe…

Klasyczne Mini budzi sympatie. F-Pace w wydaniu SVR budzi respekt i grozę. Kiedyś auta były jakieś milsze. Dziś wydają się totalnymi gangusami! Mają groźne spojrzenie i ogólnie prezentują się tak, jakby pół swojego żywota spędziły w bramie na warszawskiej Pradze Północ. Czy tego chcą dzisiejsi klienci? Tak! Niech sąsiad widzi, że nawet moje auto patrzy na jego auto złowrogo!
Topowa odmiana topowego kota jest pewnym dysonansem. Z jednej strony to SUV, czyli coś, z czego Jaguar absolutnie nie słynie. Z drugiej, pod maską odmiany SVR pracuje silnik, który nie wiem w jaki sposób udało się dziś zhomologować. Nie, SVR nie jest elektryczny. Nie, nie jest hybrydowy. Jest benzynowy, paliwożerny i brzmi niczym Piotr Fronczewski na kacu! Pod maską ma 8 garów, pięć litrów pojemności i kompresor, który bynajmniej nie służy do awaryjnego pompowania opon. 575 KM, 700 Nm i niepohamowany apetyt na wysokooktanowe paliwo. To pod wieloma względami totalnie niedzisiejsze auto w dzisiejszych czasach. Podobnie jak klasyczne Mini…















Tego nie da się porównać
Oba samochody, które z pozoru mają tę samą brytyjską matkę, ale zupełnie innego ojca dobitnie pokazują jak bardzo zmieniła się motoryzacja. Tak, wiem wiele razy słyszałeś, że ”kiedyś to było”. Wiele razy czytałeś, że kiedyś auta były inne. To oczywiste frazesy. Wszystko się zmienia. Motoryzacja także. Tak samo jak moda, ustrój na Kubie czy nazwisko Marszałka Sejmu.
Takich aut jak Mini już nie będzie. Są za mało praktyczne, za małe, niepotrzebnie spalinowe i zbyt… mini. Takich aut jak Jaguar F-Pace SVR także za chwilę nie będzie. Co prawda wygląd się zgadza, gabaryt także, ale silnik jest totalnie inny. Wydawać by się mogło, że motoryzacyjna przyszłość jest kobietą, jest elektryczna i ma nadwozie modnego crossovera. Tak sądzą wszyscy. Jakież to przewidywalne prawda? I wtedy do gry wchodzą francuzi, narzucając większe opłaty za parkowanie dla SUV-ów… I całe motoryzacyjne piekiełko zaczyna się gotować od nowa…
Paweł Kaczor









Komentarze 1