Poznaliśmy już niemal wszystkie szczegóły technicznego nowego elektryka od brytyjskiej marki. Produkcyjny Jaguar Type 00 może wywołać odruch wymiotny swoim nadwoziem, jednak na papierze prezentuje się doskonale.
Jeżeli czytaliście moje poprzednie teksty odnośnie rebrandingu Jaguara i samych zapowiedzi nowego elektryka Brytyjczyków, to doskonale znacie moje zdanie na jego temat. Producent postanowił porzucić swoje korzenie, zmienić grupę docelową, a także całą identyfikację wizualną, a następnie zaserwował nam brzydkie jaguarzątko. Z pewnością marka zyskała duży rozgłos, jednak niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Natomiast jedno muszę Brytyjczykom przyznać – ich samochód świetnie wygląda na papierze.
W przeciągu ostatnich tygodni Jaguar zaprosił już kilku recenzentów do przejażdżki ich elektrycznym dziwadłem. Części z nich udało się nawet zdobyć kilka dodatkowych informacji o tym samochodzie. Później Jaguar wysłał swoje prototypy na testy w okolicach koła podbiegunowego, gdzie ich elektryk musiał zmierzyć się z temperaturami sięgającymi nawet do -40 stopni. Tam również można było zdobyć kilka ważnych informacji o elektryku.

Jaguar Type 00 nie będzie klapą?
Patrząc na dane tego samochodu dochodzę do wniosku, że ten samochód może mieć jednak szansę na rynku. Czterodrzwiowe GT Jaguara mierzy ponad 5,2 metra długości i może pochwalić się ogromnym rozstawem osi wynoszącym 3,2 metra. Choć jest to elektryk, to będzie on stosunkowo niski i jego wysokość wynosi zaledwie 1,4 metra. Do tego Brytyjczykom udało się osiągnąć zaskakujący współczynnik oporu powietrza wynoszący jedynie 0,25. Wiemy także, że dostaniemy architekturę 800V oraz 5 akumulatorów. Dokładnie, to nie jest żaden błąd. Ten samochód ma serio 5 akumulatorów. Jeden o pojemności 19 kWh znajduje się bezpośrednio przed kabiną, a cztery pozostałe, każdy o mocy 25 kWh, umieszczono z tyłu. Tym samym łącznie dostaniemy niemal 120 kWh, a dzięki takiemu rozwiązaniu Jaguar nie musiał wbudować akumulatora w podłogę, co pozwoliło go obniżyć.
Takie połączenie pozwoli nam przejechać nawet do 770 km według norm WLTP. Oczywiście jest to wynik podany przez producenta, jednak niektórzy twierdzą, że maksymalny zasięg elektrycznego GT wynosi 700 km. Tym samym jego realny zasięg powinien oscylować pomiędzy 550 a 600 km na jednym ładowaniu. Ponadto Jaguar deklaruje, że podczas 15-minutowego ładowania zdołamy uzyskać 321 km zasięgu. Wynik imponujący, jednak nadal jest to tylko zapowiedź producenta.

Duża moc i kilka sztuczek
Tę elektryczną szpetotę będą napędzały trzy silniki z magnesami trwałymi. Na przedniej osi znajdzie się jeden motor zapewniający 350 KM mocy, zaś pozostałe dwa trafią na tył i dorzucą kolejne 950 KM mocy. Łącznie mamy dostać 1000 KM mocy oraz 1300 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Wszystko to pozwoli nam się rozpędzić maksymalnie do 250 km/h. Dostaniemy także trzy tryby jazdy, które wpływają na prace zawieszenia, układu kierowniczego czy też rozkład momentu obrotowego. W trybie niskiej przyczepności zaledwie 50-75 procent momentu obrotowego trafia na tył, w trybie Comfort 54-80, zaś w ostatnim nawet 65-98 procent.
Wiemy także, że dostaniemy pneumatyczne zawieszenie Bilstein DT Sky, tylną oś skrętną oraz niewielką średnicę zawracania. Ten lotniskowiec potrzebuje jedynie 11,5 metra, aby zawrócić. Do tego rozkład masy powinien wynosić 50:50, co z pewnością przełoży się na zdecydowanie lepsze właściwości jezdne. Kiedy go zobaczymy? Oficjalna premiera produkcyjnego Type 00 lub też po prostu Jaguara GT odbędzie się latem tego roku. Z kolei pierwsze egzemplarze powinny trafić do klientów wiosną 2027 roku.
Damian Kaletka
fot. Jaguar







