W feralnych samochodach może pojawić się utrata mocy, która finalnie doprowadzi do unieruchomienia pojazdu. Jedynym sposobem na uniknięcie przykrej przygody jest udanie się do serwisu i wymiana wadliwego urządzenia.
Jedziesz swoim kilkuletnim Jaguarem i cieszysz się wieczorną przejażdżką, gdy nagle na ekranie pojawia ci się komunikat: „Zatrzymaj się bezpiecznie – wykryto usterkę elektryczną”. Następnie twoja 12-voltowa instalacja powoli traci moc i padają kolejne systemy. Pojawia się błąd asystenta utrzymania pasa ruchu, kontroli trakcji czy nawet zawieszenia. Uznajesz, że może jednak dasz radę dojechać do celu i kontynuujesz podróż. Po chwili Jaguar wrzuca bieg neutralny, wyskakuje błąd skrzyni biegów i samochód mimowolnie sam się zatrzyma. Potem pada klima, wyłącza się silnik i gasną światła, a ty kończysz na poboczu nieoświetlonej drogi otoczony ciemnością.
Taki scenariusz nie brzmi optymistycznie, ale niestety może się zdarzyć jeśli posiadasz któryś z feralnych samochodów, które objęte są akcją serwisową. JLR jest świadomy tego problemu, więc wezwał oszałamiające 170 000 samochodów do serwisu. Należy pamiętać, że mówimy tutaj o marce, które nie szachuje konkurencji wolumenem sprzedaży, więc tym bardzie liczba ta jest zatrważająca.

Akcja serwisowa dotyczy następujących samochodów:
2021-2024 Land Rover Range Rover Velar2020-2023 Land Rover Ranger Rover Evoque2019-2024 Land Rover Range Rover Sport2020-2024 Land Rover Ranger Rover2020-2020 Land Rover Discovery Sport2021-2024 Land Rover Discovery2021-2024 Land Rover Defender2021-2024 Jaguar I-Pace2021-2022 Jaguar E-Pace
Pierwsze doniesienia o problemie dotarły do północnoamerykańskiego oddziału JLR już we wrześniu 2024 roku. Jedak wtedy koncern uznał, iż „stopniowe nasilanie się objawów odczuwanych przez klienta nie stanowiło nadmiernego zagrożenia dla bezpieczeństwa”. Mnie takie zdanie z pewnością by nie przekonało, jednak koncern szedł w zaparte. W kolejnym roku firma powołała specjalny zespół badający ten problem, jednak dopiero ingerencja NHTSA zmusiło ją do podjęcia konkretnych działań. W tym miesiącu Krajowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) stwierdziła, że „stanowisko agencji w tej sprawie dotyczy kwestii bezpieczeństwa, a nie zadowolenia klientów”.
Zespół badający tę usterkę wykrył, iż za awarię odpowiada przetwornica DC-DC, a dokładniej mikroprocesor sterujący mocą. JLR niejako zmuszony postanowił „postępować zgodnie ze stanowiskiem Agencji” i rozpoczął akcje serwisową. Do kwietnia 2026 roku producent otrzymał aż 5 952 zgłoszeń dotyczących feralnej przetwornicy DC-DC. Na szczęście żadna z usterek nie doprowadziła do wypadku ani pożaru. Jednak pojawia się inny problem, mianowicie koncern nie znalazł jeszcze rozwiązania tego problemu. Nadal nad nim pracuje i dopiero, gdy znajdzie rozwiązanie poda realny harmonogram akcji serwisowej.
Damian Kalekta
fot. Land Rover







