Koreańczycy właśnie pokazali nowe wcielenie swojego popularnego SUV-a. Hyundai Tucson poszedł w ślady Santa Fe. Jest kanciasty i przestronny, a w jego wnętrzu znajdziemy ogromny wyświetlacz centralny.
Obecna odsłona Hyundaia Tucsona cieszy się sporym zainteresowaniem klientów, jednak ma ona już swoje lata. Wszak mówimy o samochodzie, który trafił na rynek globalny w 2020 roku i od tego czasu doczekał się już liftingu. Nadszedł więc najwyższy czas, aby pokazać jego następcę, który właśnie zadebiutował w Korei Południowej. Niestety nie wszystkie elementy układanki zostały zdradzone przez producenta. Koreańczycy pokazali jedynie wnętrze oraz nadwozie pojazdu. To poszło w ślady Santa Fe i jest bardzo kanciaste.

Muszę przyznać, że nie jestem ogromnym fanem kanciastego nadwozia Santa Fe i do nowego Tucsona również nie zapałam miłością. Natomiast doskonale wiem, że znajdzie się wielu klientów, którzy docenią ten design. Co jak co, ale oryginalności Hyundaiowi odmówić nie mogę. Dostaliśmy mocno wyeksponowane przetłoczenia, które potęgują kanciaste rysy nadwozia. Podobnie jak światła, w których również króluje „geometryczny” motyw. Zarówno z przodu jak i z tyłu znajdziemy proste światła w formie LED-owych listew świetlnych. Z kolei same światła mijania zostały ukryte w linii przedniego pasa. Mamy też ostrzej pochyloną szybę, co powinno przełożyć się na bardziej przestronne wnętrze.
Prostota i minimalizm
Wnętrze stawia natomiast na prostotę. Ponownie Koreańczycy postawili na system PLEOS z ogromnym centralnym wyświetlaczem, który posłuży nam za centrum dowodzenia. Serwuje nam on nową architekturę oraz lepsze wykorzystanie zasobów procesora, dzięki czemu system działa szybciej, a jego obsługa jest prostsza. Z kolei za kierownicą nie znajdziemy klasycznych zegarów. Te umieszczono na podszybiu w formie skromnego, wąskiego wyświetlacza. Z doświadczenia wiem, że takie rozwiązanie jest bardzo wygodne w codziennej jeździe. Poza tym dostaliśmy zmienioną kierownicę oraz wyżej położony tunel środkowy.

No dobra, a co pod maską? Niestety tego Hyundai nam nie zdradził. Możemy jedynie spekulować, że w ofercie znajdziemy hybrydy nowej generacji, które idealnie pasowałyby do koreańskiego bestsellera. Na więcej szczegółów musimy poczekać, gdy samochód trafi do sprzedaży w Korei. Ewentualnie Hyundai być może zdradzi nam więcej szczegółów podczas europejskiej premiery. Ta wydaje się najsensowniejsza podczas zbliżającego się Paris Motor Show 2026, które wystartuje w połowie października.
Damian Kaletka
fot. Hyundai







