Południowokoreańska marka planuje rozbudowę swojej usportowionej rodziny N. Hyundai planuje do końca dekady sprzedawać siedem swoich modeli w wersji N i nie będą to tylko elektryki. Część z nich trafi również do Europy.
Hyundai obecnie pakuje pieniądze w rozwój wyczynowych wersji swoich elektryków. Niedawno pokazał Ioniq 6 N, jednak jest on dopiero wierzchołkiem góry lodowej. W przeciągu najbliższych lat Koreańczycy dorzucą do kilku swoich modeli topowe wersje spod szyldu N. Producent planuje przekroczyć próg 100.000 sprzedanych samochodów z „enką” na całym świecie. Aby tego dokonać firma rozszerzy swoją ofertę N do ponad siedmiu modeli. Niestety część z nich nadal jest tajemnicą i możemy tylko spekulować o tym, co tak naprawdę szykuje dla nas Hyundai.
W tej chwili Hyundai sprzedaje pięć modeli spod szyldu N – i20 N, i30 N i Elantra N z silnikiem benzynowym oraz Ioniq 5 N i Ioniq 6 N z napędem elektrycznym. Wkrótce ma pojawić się także produkcyjna wersja modelu N Vision 74, choć nie jest pewne, czy Koreańczycy doliczyli ją do swojego rachunku. Bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że będzie to ściśle limitowana seria supersamochodu niż stała pozycja w ofercie producenta. Sam Hyundai sugerował, że flagowe warianty wraz z silnikami benzynowymi mogą powrócić do Europy. Tym samym moglibyśmy dostać częściowo zelektryfikowany model Kona N czy też Tucson N. Niestety nie będą to czyste benzyniaki, lecz raczej mocniejsze hybrydy.
Patrząc w kierunku samochodów elektrycznych również znajdziemy kilka kolejnych propozycji. Produkcyjna wersja Three Concept może być dobrym kandydatem. Tak samo jak Ioniq 9, który byłby dobrą alternatywą dla Kii EV9 GT. Warto także wspomnieć, że plan Koreańczyków zakłada sprzedawanie ponad 7 pełnokrwistych modeli N. Producent nie wliczał do tego niżej pozycjonowanych wersji N Line. Ta rodzina zapewne również poszerzy się w najbliższym czasie. Czas pokaże które z nich zawitają do Europy.
Damian Kaletka
fot. Hyundai







