Hyundai Kona N prezentuje atuty przed debiutem

Hyundai pochwalił się przedpremierowymi fotkami pokazującymi model Kona N. Szybki crossover ma sporo do zaoferowania.

Na temat wyglądu Hyundaia Kona N wiemy już praktycznie wszystko. To za sprawą kilku oficjalnych fotek, które producent z Korei właśnie udostępnił. Już standardowa Kona wygląda mocno niestandardowo, nawet jak na zwariowany segment, w którym rywalizuje. Po ostatnim liftingu jeszcze nabrała atrakcyjności dzięki nowemu oświetleniu LED.

Transformacja w N-kę wydaje się kompleksowa. Są nie tylko agresywne, duże alufelgi, ale także cały bodykit dookoła. Najbardziej wyrazisty jest oczywiście przód z inną kratką grilla i dużymi chwytami powietrza. Ciekawie jest także z tyłu, gdzie u dołu panują dwie duże, okrągłe końcówki wydechu. Nie wyglądają na fejki, od razu zaznaczmy. Nad szybą Hyundai Kona N ma sporą lotkę, o wiele większą niż standardowy model. Zatopiony w niej jest czerwony trójkącik trzeciego światła stopu. Dolne krawędzie bodykitu zabarwione są na czerwono, czyli typowy sportowy akcent.

We wnętrzu pewnie czerwonych akcentów będzie więcej, ale tego jeszcze nie wiemy. Bardziej istotne jest to, że nie wiemy jaki napęd będzie miała Kona N. Zagraniczne media przypuszczają, że pod maską zagości silnik 2.0 turbo na benzynę o mocy około 280 KM. Przypuszczalnie skrzynia będzie tylko dwusprzęgłowa, automatyczna. Ja chętnie bym przetestował takie auto z manualem, a że da się to zrobić dobrze udowodnił Hyundai świetnym modelem i30 N. Zagadką pozostaje też oś napędzana, bo opcje są dwie – haldex albo wyłącznie przednia oś. Tego dowiemy się podczas premiery, czyli bardzo niedługo.

Bartłomiej Puchała
fot. Hyundai

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.