Każdy producent szuka oszczędności i niestety ten trend nie ominął również południowokoreańskiej marki. Hyundai IONIQ 3 w bazowym wariancie nie oferuje elementu, którego brak doskwierał mi chociażby w Volvo EX30 Cross Country. O dziwo dostaniemy w nim ogromny ekran.
W dzisiejszych czasach producenci potrafią oszczędzać na praktycznie wszystkim byle tylko ich samochody były jak najbardziej rentowne. Czasem dostajemy gorsze materiały, mniej rozbudowaną ofertę silnikową czy w końcu gorsze wyposażenie. Niestety nowy Hyundai IONIQ3 boryka się z tym ostatnim problemem. Mianowicie, gdy zdecydujemy się na zakup jego podstawowego wariantu Select, który startuje od 125 900 złotych możemy zapomnieć o jednym, podstawowym przyrządzie. Dokładniej mówiąc o cyfrowym wyświetlaczu kierowcy. Zamiast tego dostaniemy 12,9- lub 14,6-calowy ekran wykorzystujący system informacyjno-rozrywkowy Pleos Connect.

Dla wielu mogłoby się wydawać, że nie jest to zbyt duży problem. Natomiast z własnego doświadczenia wiem, że brak wyświetlacza kierowcy jest strasznie irytujący. Przerabiałem to podczas mojego testu Volvo EX30 Cross Country. Wszystkie informacje były co prawda wyświetlane na centralnym ekranie włącznie z prędkością. Pojawił się tylko jeden zasadniczy problem – każde spojrzenie na nasz wyświetlacz centralny było karcone przez asystentów bezpieczeństwa. Do tego nie jest to wygodne rozwiązanie podczas jazdy.
Obawiam się więc, ze Hyundai w ten sposób zmusza nas do wyboru droższej wersji, aby otrzymać 9,9-calowy wyświetlacz. W Korei mamy możliwość dorzucenia do IONIQ 3 tego ekranu jako opcji za 255 dolarów. Niestety na ten moment w polskim konfiguratorze nie widzę takiej możliwości. Być może Hyundai wprowadzi ją w przeciągu najbliższych miesięcy. Jednak na ten moment, aby dostać dodatkowy wyświetlacz musimy wybrać wersję Trend za 142 900 złotych. Oczywiście za te cenę poza ekranem dostajemy także podgrzewane przednie fotele oraz kierownicę, 17-calowe felgi czy ładowarkę indukcyjną. Czas pokaże, czy w kolejnych modelach południowokoreańskiego producenta również znajdziemy taką niemiłą niespodziankę. Można jeździć bez ekranu kierowcy, jednak zapewniam Was, nie jest to nic przyjemnego.
Damian Kaletka
fot. Hyundai







